Thursday, 11 October 2012

Sliwkowa herbata

co 2-4 miesiace pije ze Sliwka herbate... na skypie. :)
umawiamy sie na caly wieczor, parzymy herbaty i ziola, i snujemy historie minionych 2-4 miesiecy, dzielimy sie radosciami i smutkami - zawsze konczac pozytywna nuta..

i po kazdej takiej herbacie mam wyrzuty sumienia, ze tyle Sliwkowej energii polknelam, ale Sliwka tez twierdzi, ze podladowuje baterie, wiec staram sie nie podwazac tego w myslach, tylko sie cieszyc! :) (egoistka!) ;)

a co sie wydarzylo wczoraj? wczoraj po raz kolejny udowodnilam sobie, ze jezeli spotkasz osobe bliska na poziomie duszy (dla duszewnych ateistow - na poziomie komorkowym ;) ), to niezaleznie od uplywu czasu, zmiany warunkow, wiekszych lub mniejszych wydarzen zyciowych, ta osoba wciaz Ci bedzie bliska...
i wczoraj, po raz kolejny - a kilkadziesiat ich juz przeciez bylo, okazalo sie, ze przechodzimy ze Sliwka podobne zyciowe perypetie, fazy rozwoju, fazy uniesien i upadkow...

obie od wielu miesiecy, stopniowo, konsekwentnie i nieodwracalnie przechodzimy na swiadome i zdrowe odzywianie, czytajac niezalezne zrodla i potwierdzonych "ozdrowicieli" (czytac: naturalnych lekarzy, ktorzy zamiast tabletka lecza pokazujac, gdzie popelniasz bledy w odzywianiu i stylu zyia, ktore doprowadzaja Cie do choroby - prawdy niewygodne, bo latwiej polknac tabletke i za brak poprawy winic medycyne i podly los, niz przejac odpowiedzialnosc za to, co sie ze swoim organizmem wyprawia)..

obie z pewna skutecznoscia zarazamy tym naszych najblizszych

obie wciaz marzymy o lazeniu po jaskiniach - ja dodatkowo o nurkowaniu w jakiniach. :)

obie tesknimy za kreatywnoscia na skale wieksza niz zycie zawodowe nam na to pozwala..

i...

obie szukamy drogi, zeby ta kreatywnosc nie rozsadzila nas wewnetrznie, a zeby przyniosla nam radosc i spelnienie... :))

i te pomysly, ktorymi codziennie pulsuja moje skronie, dzis zaczely przybierac ksztalty ciut bardziej realistyczne. wciaz jest ich kilkanascie, ale chyba zaczynam podejmowac dedcyzje, w ktore zainwestowac czas.. i jak zainwestowac czas. przemyslenia minionego tygodnia, wypowiedziane na glos ponad kubkiem herbaty imbirowej, zatwierdzone kiwnieciem Sliwkowej glowy, nabraly mocy urzedowej. :)

prawda, ze ja te decyzje podjlam juz kilkakrotnie.
prawda, ze planow dwuletnich bylo juz trzy lub cztery, ale jednak kazdy kolejny przybliza mnie do mety, prawda? :)

a meta nie jest zakonczeniem tarsy. meta jest poczatkiem nastepnej. i choc nigdy nie jezdzilam na nartach, to widze mete, jak szczyt gory, na ktora sie tak mozolnie wspinam.. kiedy w koncu tam dotre, wloze narty i zaczne szusowac z rozwianym wlosem, na rozbicie lba i polamanie karku.. i to bedzie jedna z tych tras, ktore nie maja konca. :))

jezeli doprowadze moj plan do punktu realizacji, to sie podziele radoscia..
jezeli nie doprowadze, to pewnie tez sie podziele..


realizacji planow, Wszystkim. :)


No comments:

Post a Comment