Monday, 30 January 2012

Projekt 2012

no to mnie w koncu natchnelo...


2012 kilometrow

w

2012 roku


biegiem..

i maraton po drodze, oczywiscie..

**

Sunday, 29 January 2012

Dieta, a bizuteria Panny M

Panna M jest na diecie. Co wazne dieta jest tak skuteczna, ze Pannie M schudly nawet palce!

I wlasnie tu zaczyna sie smieszna historia..
Panna M miala wazne spotkanie w pracy. W spotkaniu brali udzial jej szefowie oraz pracownicy firmy zewnetrznej. Toczyly sie neocjacje..

Do rozpoczecia historii potrzebny jest jeszcze pierscionek, ktory Panna M nosi prawie codziennie. Duzy pierscionek z plaskiej, fantazyjnie pocietej i pozakrecanej srebrnej blaszki. Sztuka nowoczesna.

W trakcie nieformalnego spotkania przygotowawczego Panna M zauwazyla, ze nie ma na palcu pierscionka.
- No nie! Co sie z nim stalo? Pewnie zsunal sie do torby, kiedy wyjmowalam telefon.. ;(

Spotkanie bylo intensywne, mysli blyskawicznie zaglebily sie w tematy zawodowe. Po spotkaniu Panna M pobiegla na recepcje, odebrala gosci, ktorzy przyjechali na spotkanie glowne i zaprowadzila ich do sali. Wszyscy przywitali sie i usiedli. Panna M usiadla i natychmiast wstala z powrotem... bo usiadla na pierscionku! ;)

Na pierscionku, ktorego nie bylo na tapicerce krzesla pod nia! :D
Na pierscionku, ktory byl... w jej rajstopach! :D :D :D

Nie majac innego wyjscia Panna M z gracja usiadla na lewym biodrze i tak juz dosiedziala do konca swojego waznego spotkania... czyli jakies 57 minut... walczac ze skurczami i usmiechajac sie profesjonalnie do swoich szefow i do klientow.  :D

Rekonstrukcja wydarzen wskazuje na to, ze biegnac na pierwsze zebranie Panna M wpadla na szybko do lazienki, zalatwila tam interes, ktory pijace duzo plynow kobiety zalatwiaja co 25 minut, podciagnela rajstopy, obciagnela spodnice i pobiegla do sali, gdzie juz na nia czekano. Zauwazyla brak pierscionka, zapomniala o nim, pobiegla po gosci i przyprowadzila ich do sali, i pewnie gdzies podczas tych manewrow pierscionek opuscil sie w rajstopach na wysokosc szczuplejacego z dnia na dzien siedzenia Panny M..

Pierscionek byl na szczescie niezniszczalny, wiec jedyna szkoda to zadrapania na skorze prawego posladka Panny M.. Kiedy juz skonczylam sie smiac z tej historii, Panna M dodala:
- No i oczywiscie jest jeszcze pytanie, czy idacy za mna goscie czegos nie zauwazyli.. bo jesli tak, to pewnie szli gapiac sie na moj tylek i zastanawiajac, co mi tak sterczy pod spodnica! :D

Sunday, 22 January 2012

Sliwka

Sliwke poznalam na wyjezdzie sluzbowym do Sant Petersburga. Smieszne bylo to, ze studiowalysmy na tej samej, malutkiej katedrze uniwerku, rok po roku, i przez 5 lat studiow nigdy na siebie nie wpadlysmy. Nie mamy zadnego wspomnienia swoich twarzy. Poniekad rozumiem dlaczego.. ;)

Sliwka jest czlowiekiem z, jak to sie kiedys pieknie mowilo: ma owsiki! :D
Wyjasnienie, czym owsiki sa, mozecie znalezc tu: http://www.owsiki.com.pl/ i tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Owsik_ludzki. Co smieszne, 'posiadanie owsikow' nie ma nic wspolnego z wdziecznym pasozytem z obrazkow, ani z zachamowaniem rozwoju, ktory prawdziwe owsiki moga spowodowac! Wrecz przeciwnie... Osoba, ktora ma owsiki, to osoba super aktywna, nie potrafiaca usiedziec na miejscu, szukajaca coraz to nowych wyzwan. Osoba, ktora 'nosi' po swiecie i po wlasnym zyciu. :))

Cala Sliwka. Sliwka jako dziecko tanczyla w Gawedzie (!) - chyba tylko pokolenie przezywajace dziecinstwo przed upadkiem poprzedniego systemupanieta i rozumie ciche marzenia o tanczeniu i spiewaniu w tym zespole. ;) http://www.youtube.com/watch?v=TSOAxgkc-5w

Mama Sliwki, zapisujac ja do Gawedy, otworzya przed swoja corka swiat tanca, zagranicznych obozow, jezyka angielskiego, wiary w to, ze jak sie chce, to mozna oraz zaszczepila sie niej ziarenko talentu do wyszukiwania interesujacych mozliwosci i stawania sie, malo ze ich uczestnikiem, to rowniez i motorem..
Sliwka tanczyla i spiewala w kolejnych zespolach podczas liceum i studiow, szukala trudniejszych, niz standardowe, zajec jezykowych, dzialala w samorzadach studenckich i kolach zainteresowan. Ten sam swiat uniwersytecki stal dla Sliwki duzo wiekszym otworem, niz dla mnie, bo Sliwka wiedziala, ze mozliwe jest wiele wiecej niz nam sie wydaje i czerpala z tego swiata pelnymi garsciami. :))

Przez 10 lat naszej znajomosci udalo mi sie byc swiadkiem na magicznym slubie Sliwki, swiadkiem pasm entuzjazmu i radosci, swiadkiem niepowodzen i szukania sily na pokonywnie trudnosci i zachowanie wiary w siebie i w nie do konca sprawiedliwy swiat.

Kilka lat temu Sliwka odkryla sambe. Sambe kubanska, zmyslowa, przyspieszajaca rytm serca. Fascynacja samba ogaranela Sliwke i Sliwkowego Meza, i przerodzila sie we wspolna pasje, ktora trwa do dzis. Stala sie tak naturalna czescia ich zycia, ze kiedy odwiedzilam Sliwke z Bibsztylem i spytalismy, jak ta ich samba wyglada, po prostu wlaczyli muzyke i zaczeli tanczyc na srodku pokoju.. tanczyc tak rewelacyjnie, ze oczy wyaluszalismy z niedowierzaniem!

Niedawno zobaczylam kolejne zdjecie tanczacej Sliwki.. Rozpuszczone, krecone wlosy, szara sukienka - dopasowana w biodrach, leniwie ssuwajaca sie z ramion i prowokujaco luzna na gorze. I zdjecie to mnie zaskczylo zupelnie. To juz nie byla zwariowana roztanczona Sliwka, ktora znam od lat.. Na zdjeciu zobaczylam piekna, zmyslowa kobiete.
I tak sie zastanawiam, jak to sie stalo, ze nie zauwazylam, kiedy moje przyjaciolki przeobrazily sie w kobiety.. Bo ze z poczwarek staly sie motylami zauwazylam juz dawno.. Ciut bardziej wyostrzone rysy, delikatniejsza pewnosc ruchow, rosnace piekno spokojnej samoswiadomosci.. To wszystko pojawialo sie wraz z kolejnymi, wciaz jeszcze niewielkimi zmarszczkami. ;)

Ale dojrzalosc i kobiecosc zauwazam w nich dopiero teraz.. Wdodatku w tych, w ktorych juz te kobiecosc widze, przybrala ona naprawde piekna postac. Piekna, zyciowo madra, spokojna i zmyslowa.. Az dech zatyka, choc chyba nie ma sie tu czemu dziwic..

Moje kumpele z dziewczyn staja sie kobietami! Ich!

PS. polskie literki pojawia sie jak tylko wroce do zycia mojego laptopa. czyli niedlugo. ;)

Monday, 9 January 2012

motywacja

a w zasadzie jej brak.

zamiast szlonego noworocznego natchnienia na zmiany, na nowe, na lepsze.. no wlasnie.. kisze sie we wlasnym, podsmierdnietym, zeszlorocznym sosie.. jak kszone ogorki ze spizarni, ktore przeczekaly w ukryciu czasy swojej swietnosci.

moze macie jakies metody na natchnienie i na wytrwalosc?

metoda malych krokow na mnie nie dziala. na przyklad: nie ciesze sie ze zrzuconego kilograma, kiedy do zrzucenia jest ich 10, nie ciesze sie, ze przebiegam bez zadyszki 5 kilometrow, skoro wiem, ze biegalam po 16scie i wiecej. w dodatku przemyslajac glebsze zagadnienia filozoficzne!
i to nie tylko o kilogramy i kilometry chodzi..

chodzi o idee.

szukam idei na 2012. idei, ktora bedzie napedzala mlyn mojego ciala radoscia i sila do dzialania. i to nie jest tak, ze ja z jakiegos powodu placze. dni da dobre, ludzie fajni, Kotlety nas w sobote odwiedzily i szhuffle'owalismy do rana. po prostu brak mi jakiegos celu.. i tak bardzo, jak chcialabym, tak mi sie nie chce. i po jakims czasie nawet chcialobymsiec sie odechciewa. a ja bym naprawde chciala i jakies sporty i po rak kolejny wrocic do biegania i teatr znalezc alternatywny..

a moze trzeba lykac witamine B? a moze E i D, bo slonce ostatnio widzialam w Chorwacji przeciez. moze to po prostu brak slonecznego swiatla zamienil mnie w nienatchniony niczym flak?

a moze to len poswiateczny wlazl w 4 litery i wygonic go tylko kijem mozna, a ze rodzice daleko, to nie ma komu. (bo jakby Bibsztyl w dobrej wierze sprobowal to sam by przed tym kijem uciekac musial) ;)

no i tak sobie siedze, stoje, leze, chodze i kminie bzdury. tutaj to nie ma sensu, a co dopiero w mojej wlasnej glowie!!?  i dalej bla, bla, bla..

idee i sily przybywajcie. jestem gotowa do zebrania sie w garsc i do akcji.
czekam.

Monday, 2 January 2012

2012

Święta spędziliśmy z rodzina Bibsztyla.. Dwa dni Świąt, dwa wspólne wieczory, trochę sobie pochorowaliśmy, noc sylwestrowa przed telewizorem z Bibsztylem Seniorem, pociąg do domu.
To niemożliwe, że minęło 10 dni!!! Absolutnie niemożliwe! Jakaś pętla w czasie chyba, bo bardziej jestem w stanie uwierzyć, że ten czas się w ogóle nie stal, niż że minęła 1/3 miesiąca!


Niemniej Nowy Rok, rozpoczęty w gronie dobrych ludzi, to chyba jak najlepsza wróżba. ;)


Niech 2012 przyniesie nam nowe możliwości i umiejętność ich dostrzegania; nowe plany i marzenia oraz mnóstwo energii, żeby nadążyć z ich realizowaniem i spełnianiem. :)
I niech przyniesie umiejętność bycia szczęśliwym, wielu  możliwości trenowania tej pięknej dyscypliny, oraz wielu sprzyjających zbiegów okoliczności, żeby pielęgnowanie szczęścia przychodziło nam bez wysiłku!

**