czyzby wszystko zaczelo sie naprawiac?
jedno sprzatanie, a taka roznica we wszechswiecie...
wynosilam dzis rano smieci do recyclingu i znalazlam na schodach funta!
juz nie wspominajac o potwierdzonym w ostatniej chwili urlopie Bibsztyla i wyjezdzie do Polski..
czyzby magiczne odwrocenie losu! ;)
Kosmosie, ufam Tobie i oddaje Ci sie bez reszty - jestem gotowa na wiecej! :)
;)
trudno mi napisac o czym jest moj blog.. to przygody, wieksze i mniejsze, smieszne lub filozoficzne, ktore przezywam kazdego dnia w pracy, domu, sklepie, jezdzac na rowerze, biegajac, czy tez robiac zdjecia.. to przyjaciele, znajomi i rodzina.. pasje badz ich brak.. zbior mysli uczesanych i gladkich oraz tych skrzypiacych, ktore nie daja spokoju.. ..moje zycie na emigracji.. czasami magiczne i kolorowe, czasami szare do bolu, ale przeciez szary to tez kolor.. ;-)
Saturday, 30 June 2012
Friday, 29 June 2012
:)
Nie ma to jak dobrze posprzatac.. wszystko wskakuje na odpowiednie tory.
Bibsztyl dostal urlop (z laska, ale jednak)
Bilety na autobus na lotnisko kupione
Drukarka (po zaplaceniu za bilety pojawia sie informacje, ze MUSISZ miec je wydrukowane przed wejsciem do busa) chyba jest w centrum komunalnym na rogu
no..
to jeszcze tylko pakowanie, pezenty i jutro rano mozemy jechac. ;)
na wszelki wypadek oficjalnie wyjazd zaczne, kiedy usiade w samolocie.. :)
Bibsztyl dostal urlop (z laska, ale jednak)
Bilety na autobus na lotnisko kupione
Drukarka (po zaplaceniu za bilety pojawia sie informacje, ze MUSISZ miec je wydrukowane przed wejsciem do busa) chyba jest w centrum komunalnym na rogu
no..
to jeszcze tylko pakowanie, pezenty i jutro rano mozemy jechac. ;)
na wszelki wypadek oficjalnie wyjazd zaczne, kiedy usiade w samolocie.. :)
Thursday, 28 June 2012
porzadkowanie swiata - wydanie drugie, poprawione
wkurzylam sie na swiat. ostatnio nie byl dla mnie laskawy..
tyle niepotrzebnych rzeczy w zyciu moim i moich najblizszych sie dzieje, ze glowa boli: zdrowie, praca, praca pod innym wzgledem.. ;)
glowa boli, a od myslenia zaczyna kluc w klatce piersiowej.
przestalam myslec. dis o 17:38 zabralam sie za sprzatanie. stol przestawiony, bibsztylowe skarpety zmiecione spod lozka na polpietrze na parter i wrzucone do kosza, sciery mocza sie w wywabiaczu plam, pranie posortowane czeka az sie ze scier plamy wywabia, woda do mycia podlogi sie grzeje, koldry sie wietrza na oknie, a ja wycieram kurze i czekam na telefon od Bibsztyla, czy mu wreszcie dali urlop, bo bilety lotnicze na sobote juz mam wydrukowane.
no jak sprzatanie nie pomoze, to chyba juz nic innego nie wymysle.
czekam i porzadkuje ten przewrocony do gory nogami swiat.
tyle niepotrzebnych rzeczy w zyciu moim i moich najblizszych sie dzieje, ze glowa boli: zdrowie, praca, praca pod innym wzgledem.. ;)
glowa boli, a od myslenia zaczyna kluc w klatce piersiowej.
przestalam myslec. dis o 17:38 zabralam sie za sprzatanie. stol przestawiony, bibsztylowe skarpety zmiecione spod lozka na polpietrze na parter i wrzucone do kosza, sciery mocza sie w wywabiaczu plam, pranie posortowane czeka az sie ze scier plamy wywabia, woda do mycia podlogi sie grzeje, koldry sie wietrza na oknie, a ja wycieram kurze i czekam na telefon od Bibsztyla, czy mu wreszcie dali urlop, bo bilety lotnicze na sobote juz mam wydrukowane.
no jak sprzatanie nie pomoze, to chyba juz nic innego nie wymysle.
czekam i porzadkuje ten przewrocony do gory nogami swiat.
Sunday, 17 June 2012
Anglia
pojchalismy wczoraj z rowerami w angielski countryside.
zawsze mnie zadziwia, ze w tym przeludnionym kraju, z doskonala infrastruktura, tunelami dla zab i zajecy, zeby bezpiecznie przechodzily pod autostradami, bo w zaden inny sposob nie dadza rady przedostac sie na druga strone, w miejscu, gdzie w jednym domu (jednorodzinnym!) mieszkaja po 3 rodziny - w tym jedna w piwnicy,... ze w tym kraju jest miejsce na zielona samotnie.. i to nie w Walii czy Szkocji, ale w Anglii wlasnie..
pojechalismy do Deer Leap Bike Park, wejscie £2,50, ubikacja, po powrocie szlauch do mycia rowerow. w miedzyczasie, pomiedzy recepcja a zmywaniem blota z kol, ram i lancuchow, kilkanascie kilometrow pokrytymi lasami i polami pagorkow. spotkalismy zajace z bialymi pupami spokojnie kicajace w strone pola owsu, spotkalismy jelenia, do ktorego udalo nam sie dosc blisko podczolgac za co zostalismy obkrzyczeni jego zachrypnietymi basowymi rykami.
przez chwile bylo zielono, dobrze i spokojnie.. dokladnie tak, jak powinno byc.
Reksio versus Krecik
slyszalam od znajomych, ze to taki wazny mecz i ze kibice uzyskali pozwolenie od Premiera czy Prezydenta na uszycie ogromnej flagi, ale jakos mnie to zupelnie nie ruszalo..
no i wlasnie. stalo sie.
i az dziwne, ze wciaz mi jest tak absolutnie wszystko jedno.
czy chodzi o to, zebysmy wygrali my, czy zeby ogladac dobre mecze i zeby wygrywali lepsi..
Friday, 1 June 2012
i to by bylo na tyle
rowery przygotowane, namiot w bagazniku, a pogoda sie popsula
nie bedzie osiolkow i dzikich-oswojonych kucy.
opracowujemy plan B
A z okazji Dnia Dziecka, tak sobie mysle, ze swiat bylby zdecydowanie lepszy, gdyby wszyscy dorosli od czasu do przytulili dziecko w sobie.
nie bedzie osiolkow i dzikich-oswojonych kucy.
opracowujemy plan B
A z okazji Dnia Dziecka, tak sobie mysle, ze swiat bylby zdecydowanie lepszy, gdyby wszyscy dorosli od czasu do przytulili dziecko w sobie.
Subscribe to:
Posts (Atom)
