..bede dokumentowac moje kolejne kroki blogowe i zapisywac zmiany, ktore przeszlam..
ma dla mnie znaczenie to, jak sie czuje w moim otoczeniu.. nawet w tym pisanym.. granatowe bylo zbyt ciemne.. czas na probe rozowa.. mam nadzieje, ze z czasem tez znajde jakis wzor bloga, ktory mi bedzie bardziej odpowiadal.. na razie niech bedzie ten, byle juz nie taki ciemny.
zgodnie z zasada, ze zmiany srodowiskowe wywoluja zmiany na poziomach glebszych, czekam na inne zmiany w moim zyciu.. ;)
moze tym razem, dla odmiany, dotrzymam moich postanowien? ;)
praktycznie by bylo udowodnic sobie, ze dla osiagniecia czegos wystarczy po prostu zmienic kolor podkladki pod mysza! ;)
zacznynam marzec w weselszym kolorze!
trudno mi napisac o czym jest moj blog.. to przygody, wieksze i mniejsze, smieszne lub filozoficzne, ktore przezywam kazdego dnia w pracy, domu, sklepie, jezdzac na rowerze, biegajac, czy tez robiac zdjecia.. to przyjaciele, znajomi i rodzina.. pasje badz ich brak.. zbior mysli uczesanych i gladkich oraz tych skrzypiacych, ktore nie daja spokoju.. ..moje zycie na emigracji.. czasami magiczne i kolorowe, czasami szare do bolu, ale przeciez szary to tez kolor.. ;-)
Sunday, 28 February 2010
Thursday, 25 February 2010
czarna dziura..
dzis o 9tej rano nagle zaczelo mi sie robic goraco.. goraco, gesto, ciezko i wolno.. jakby bezsila i ciezka zawiesista temperatura kondensowaly sie we mnie.. nie wiem dlaczego, ale moim pierwszym skojarzeniem bylo: stan przedzawalowy! ;)
jakos tak mi sie nalozylo to, co czulam na to, co opowiadali znajomi pozawalowcy.
stan zawalowy od razu sobie z usmiechem politowania wybilam z glowy - nie bylo zadnego uciku/bolu w klatce piersiowej, po prostu czulam ogarniajace mnie wewnatrz ubezsilniajace goraco.. mialam wrazenie, ze wszystko we mnie sie tak koncentruje, ze za chwile wybuchne - a w zasadzie wbuchne, bo raczej o IM-plozji mogla byc tu mowa.. ..imploduje i wchlone caly swiat dookola mnie! trudno okreslic sile takiego wbuchu (szczegolnie, jesli sie nie ma we wbuchaniu doswiadczenia), ale na pewno zniknelo by we mnie na zawsze kilka najblizszych biurek wraz z czerwonymi krzeslami na kolkach i komputerami pelnymi maili specjalistow od wszelkich niszowych i nie-niszowych dziedzin oraz po cichu dzielonych z przyjaciolmi watpliwosci pracownika szarego, biurowego.. moze na zawsze zniknelo by ze swiata kilka problemow egzystencjalnych, ktore wraz z przelotna sennoscia dopadaja uwiezione w biurach dusze po przerwie lunchowej..? i na pewno zinknelaby Audrey, ktora jest malutka i chyba nawet lzejsza od wlasnego komputera! Audrey by bylo szkoda..
tak chyba czuje sie w srodku kosmiczna czarna dziura. goraca, bezsilna i gesta az do wbuchu!
czy czarna dziura jest pazernym okrutnym zarlokiem, czy bezsilna przestraszona forma pelna pochlonietych mebli i galatktyk.. oraz wyrzutow sumienia..?
mniej wiecej po godzinie zaczelam stygnac.. po dwoch wrocilam do stanu normalnego.
udalo mi sie nie wbuchnac!
to przeciez sukces!
..a BB powiedzial, ze wlasnie ocalilam swiat! :D
jakos tak mi sie nalozylo to, co czulam na to, co opowiadali znajomi pozawalowcy.
stan zawalowy od razu sobie z usmiechem politowania wybilam z glowy - nie bylo zadnego uciku/bolu w klatce piersiowej, po prostu czulam ogarniajace mnie wewnatrz ubezsilniajace goraco.. mialam wrazenie, ze wszystko we mnie sie tak koncentruje, ze za chwile wybuchne - a w zasadzie wbuchne, bo raczej o IM-plozji mogla byc tu mowa.. ..imploduje i wchlone caly swiat dookola mnie! trudno okreslic sile takiego wbuchu (szczegolnie, jesli sie nie ma we wbuchaniu doswiadczenia), ale na pewno zniknelo by we mnie na zawsze kilka najblizszych biurek wraz z czerwonymi krzeslami na kolkach i komputerami pelnymi maili specjalistow od wszelkich niszowych i nie-niszowych dziedzin oraz po cichu dzielonych z przyjaciolmi watpliwosci pracownika szarego, biurowego.. moze na zawsze zniknelo by ze swiata kilka problemow egzystencjalnych, ktore wraz z przelotna sennoscia dopadaja uwiezione w biurach dusze po przerwie lunchowej..? i na pewno zinknelaby Audrey, ktora jest malutka i chyba nawet lzejsza od wlasnego komputera! Audrey by bylo szkoda..
tak chyba czuje sie w srodku kosmiczna czarna dziura. goraca, bezsilna i gesta az do wbuchu!
czy czarna dziura jest pazernym okrutnym zarlokiem, czy bezsilna przestraszona forma pelna pochlonietych mebli i galatktyk.. oraz wyrzutow sumienia..?
mniej wiecej po godzinie zaczelam stygnac.. po dwoch wrocilam do stanu normalnego.
udalo mi sie nie wbuchnac!
to przeciez sukces!
..a BB powiedzial, ze wlasnie ocalilam swiat! :D
Monday, 15 February 2010
rozowy, jak przerazliwa pila..
zmienilam dzis wzor i kolor bloga chyba ze 150 razy.. byl za waski, za blady, za tawiasty, za szaletowy.. w koncu stanelo na rozowym - moja Mama zazgrzyta zebami, jak to zobaczy, ale wydawal mi sie najmniej inwazyjny..
to jak z perfumami.. po powachaniu 20stu rodzajow wszystkie smierdza prawie identycznie. ;)
to dziwne, ze biel kartki z zeszytu nigdy nie meczy..
no dobra.. juz nie jest rozowy. wlasnie zmienilam na granat.. moze i to nie moj ulubiony kolor, ale zdecydowanie mu blizej do nieba..
a ja chcialabym miec bloga w nocne niebo pelne gwiazd.. :)
w tak piekne i magiczne, jak tylko nad Puszcza w czerwcu bywa..
to jak z perfumami.. po powachaniu 20stu rodzajow wszystkie smierdza prawie identycznie. ;)
to dziwne, ze biel kartki z zeszytu nigdy nie meczy..
no dobra.. juz nie jest rozowy. wlasnie zmienilam na granat.. moze i to nie moj ulubiony kolor, ale zdecydowanie mu blizej do nieba..
a ja chcialabym miec bloga w nocne niebo pelne gwiazd.. :)
w tak piekne i magiczne, jak tylko nad Puszcza w czerwcu bywa..
Sunday, 14 February 2010
niepokojace skrzypienie...
hmm.. wczoraj wieczorem, przebierajac sie do snu, uslyszalam dziwne skrzypienie.. po prawej stronie, jakby troche z dolu dochodzilo.. spod ramienia.
nie bylo tam ani krzesla, ani niczego, co by moglo skrzypiec, wiec zasmialam sie (hi hi.. chyba sie starzeje! ;) ) i zaraz o wszystkim zapomnialam.
olsnienie nastapilo niespodzianie w godzinach przedpoludniowych, w pracowej toalecie. po wymyciu rak siegnelam w lewo po papierowy recznik (jakie to nieekologiczne! juz kilka razy sie zastanawialam, czy nie przyniesc swojego materialowego reczniczka do pracy!) i nagle, bezlitosnie cos do mnie dotarlo!! zrozumialam, co skrzypi!!!!!
otoz skrzypia mi oba druty w moim ulubionym staniku!
a w zwiazku z tym, ze oficjalna nazwa stanika brzmi: biustonosz (!!!) skrzypienie staje sie obsesyjnie niepokojace!
no bo dlaczego druty zaczely skrzypiec?
- albo sa stare (najnowsze nie sa, ale i nie w takim wieku, zeby skrzypiec - to nie zawias od stuletniej skrzyni na posciel !!)
- albo cos innego sie zmienilo.. hmm.. i tu wolalabym nie wchodzic w szczegoly, ale ja naprawde mam czym oddychac, wiec przyrost mi nie sprawia radosci i powodu do dumy.. ja to bym sie nawet mogla ciut skurczyc! ;)
od momentu zyskania swiadomosci, ze skrzypi moj wlasny biustonosz, ktory (O Zgrozo!) mam wlasnie na sobie, zrobilam sie podejrzliwa.. reke dam sobie uciac, ze co najmniej 2-3 osoby mogly slyszec.. ok. 15stej, dla wlasnego zdrowia psychicznego, skrzypienie olalam..
a jak sie juz przyzwyczaje, bede tego skrzypienia spiewac piosenki!! ;)
( hmm.. mam bzdurna i plonna nadzieje, ze faceci nie czytaja blogow.. a przynajmniej nie Ci, ktorych ja znam.. to by znacznie ograniczylo liczbe interesujacych tematow.. ;) )
nie bylo tam ani krzesla, ani niczego, co by moglo skrzypiec, wiec zasmialam sie (hi hi.. chyba sie starzeje! ;) ) i zaraz o wszystkim zapomnialam.
olsnienie nastapilo niespodzianie w godzinach przedpoludniowych, w pracowej toalecie. po wymyciu rak siegnelam w lewo po papierowy recznik (jakie to nieekologiczne! juz kilka razy sie zastanawialam, czy nie przyniesc swojego materialowego reczniczka do pracy!) i nagle, bezlitosnie cos do mnie dotarlo!! zrozumialam, co skrzypi!!!!!
otoz skrzypia mi oba druty w moim ulubionym staniku!
a w zwiazku z tym, ze oficjalna nazwa stanika brzmi: biustonosz (!!!) skrzypienie staje sie obsesyjnie niepokojace!
no bo dlaczego druty zaczely skrzypiec?
- albo sa stare (najnowsze nie sa, ale i nie w takim wieku, zeby skrzypiec - to nie zawias od stuletniej skrzyni na posciel !!)
- albo cos innego sie zmienilo.. hmm.. i tu wolalabym nie wchodzic w szczegoly, ale ja naprawde mam czym oddychac, wiec przyrost mi nie sprawia radosci i powodu do dumy.. ja to bym sie nawet mogla ciut skurczyc! ;)
od momentu zyskania swiadomosci, ze skrzypi moj wlasny biustonosz, ktory (O Zgrozo!) mam wlasnie na sobie, zrobilam sie podejrzliwa.. reke dam sobie uciac, ze co najmniej 2-3 osoby mogly slyszec.. ok. 15stej, dla wlasnego zdrowia psychicznego, skrzypienie olalam..
a jak sie juz przyzwyczaje, bede tego skrzypienia spiewac piosenki!! ;)
( hmm.. mam bzdurna i plonna nadzieje, ze faceci nie czytaja blogow.. a przynajmniej nie Ci, ktorych ja znam.. to by znacznie ograniczylo liczbe interesujacych tematow.. ;) )
Friday, 12 February 2010
chyba stalo sie..
OK.. wyglada na to, ze zalozylam bloga.. :)
po zmolestowaniu biednej Oli stekiem pytan o to jak, gdzie i dlaczego tam a nie gdzie indziej, po poinformowaniu jej, ze mam problemy z podejmowaniem decyzji i smierdze czosnkiem, jak stary dziad, odkrylam, ze moge prowadzic bloga na hotmailu na ktorym mam swoja sliczna skrzynke pelna listow od dobrych ludzi! :D
teraz klikne brzmiaco prawie, ze prasowo: publish entry i .. i zobacze, czy mozna wpisy modyfikowac lub usuwac! ups! ;)
to bylam ja - Jarzabek. wejscie numer 1
:)
po zmolestowaniu biednej Oli stekiem pytan o to jak, gdzie i dlaczego tam a nie gdzie indziej, po poinformowaniu jej, ze mam problemy z podejmowaniem decyzji i smierdze czosnkiem, jak stary dziad, odkrylam, ze moge prowadzic bloga na hotmailu na ktorym mam swoja sliczna skrzynke pelna listow od dobrych ludzi! :D
teraz klikne brzmiaco prawie, ze prasowo: publish entry i .. i zobacze, czy mozna wpisy modyfikowac lub usuwac! ups! ;)
to bylam ja - Jarzabek. wejscie numer 1
:)
Subscribe to:
Posts (Atom)