ktos dzis chcial zrobic dla mnie dodatkowy wysilek.
chcial dobrze i bardzo milo
a ja, od razu po podziekowaniu mu za to, podkreslilam, ze nie trzeba..
i przy wszystkich skrytykowalam siebie slowani krytyki, ktore slyszalam wielokrotnie od odoby mi bliskiej..
sprawilam, ze wszyscy zarechotali ze mnie
i podwazylam wartosc w zgodzie z ktora zyje - wbrew sobie, powtarzajac slowa kogos, kto nie potrafil jej uszanowac..
dlaczego i po co?
lekcja zrozumiana - mam nadzieje, ze nastepnym razem zdaze sie ugryzc w jezyk, zanim zaczne ludzi uczyc, ze nie powinni sie dla mnie starac, pomimo tego, ze chca..
nigdy wiecej
trudno mi napisac o czym jest moj blog.. to przygody, wieksze i mniejsze, smieszne lub filozoficzne, ktore przezywam kazdego dnia w pracy, domu, sklepie, jezdzac na rowerze, biegajac, czy tez robiac zdjecia.. to przyjaciele, znajomi i rodzina.. pasje badz ich brak.. zbior mysli uczesanych i gladkich oraz tych skrzypiacych, ktore nie daja spokoju.. ..moje zycie na emigracji.. czasami magiczne i kolorowe, czasami szare do bolu, ale przeciez szary to tez kolor.. ;-)
Wednesday, 4 June 2014
Sunday, 1 June 2014
dom
duzo sie stalo
mam dom
ogrodek
pralke
remont
polamany kaloryfer na srodku duzego pokoju
dodatkowe pol kota
niepokoj w duszy i spokoj w duszy
i rower mam.. jezde nim do pracy, jak to przez tyle lat bylo
zycie jest zaskakujace.. z jednej strony ogromny progres, z drogiej, kolejny zatoczony krag.. i nie bede narzekac, bo przeciez az tak duzo mam...
Subscribe to:
Posts (Atom)