Sunday, 30 June 2013

maluchy

takie maluchy mi sie wprowadzily do domu i zapanowaly nad calym uporzadkowanym swiatem..

cudnie








Saturday, 15 June 2013

fontanna - ciag dalszy

wyglada na to, ze spisywanie moich mysli ma moc sprawcza!
w srode rano fontanna byla odlaczona od pradu. w czwartek i piatek to samo! :)

Pan od fontanny zaczal ja na noc wylaczac. Bardzo ladnie. :D Szkoda tylko, ze nie dazylam pstryknac bezczelnego zdjecia, zeby pokazac, jak ona wyglada, ale coz.. ciesze sie, ze ta odrobina niepotrzebnie marnowanej energii zostala oszczedzona..

A w temacie mocy sprawczej, to... chce dostac 100 milionow funtow! obiecuje, ze dobrze wykorzystam, czescia sie podziele, i ze nie rozwale wszystkiego na glupoty! ;P

 100 milionow, 100 milionow, 100 milionow, 100 milionow, 100 milionow ...

albo chociaz 10.. halooo... ;)
lubu dubu, lubu dubu, niech nam zyje.. czy ktos tam slucha??? ;)

Wednesday, 12 June 2013

cheer up, Miss

wyszlam z pracy.
nabuzowana szlam do pociagu.
w glowie ukladalam liste zadan na nastepny dzien.
zadanie po zadaniu, mysl po mysli; co zrobione, co nie zrobione, co mozna olac (zdepriorytetyzowac ;) ), a co trzeba przeniesc na dzien kolejny.
przy okazji zadan przemysliwalam na szybko kilka zawodowych zgrzytow.. milam racje, czy nie mialam racji.. mialam!

planujaca i analizujaca czastka tlumu maszerujacego ku kilkugodzinnej wolnosci od biura.. nikt mnie nie wyprzedzal, bo chodze dosc szybko, za to z naprzeciwka podchodzili i mijali mnie ludzie, skupieni, jak ja, maszerujacy w przeciwnym kierunku.. garnitury, sukienki, aktowki, torby z latopami, zolta kamizelka robotnika drogowego i znienacka usmiechniety z niedowierzaniem glos:

"cheer up, miss"

("rozpogodz sie, panienko"..? rozczmuchaj, usmiechnij - nawet nie potrafie tego dokladnie przetlumaczyc!) i usmiech od ucha do ucha, umiejscowiony nad zolta kamizelka..

usmiechnelam sie zwrotnie jeszcze szerzej - z zaskoczenia zostalam wyrwana z mojego analitycznego swiata, pelnego zlosci na niekompetencje kolegi, zlosci na ograniczane mozliwosci skutecznej pracy i na podnoszone wskazniki i oczekiwania, zlosci na przedluzajace sie godziny pracy, na potrzebe ukrywania, ze gdyby nie rachunki, to wiekszosci z nas by tam juz nie bylo, na potrzebe mowienia, ze rodzine chce sie zalozyc dopiero za kilka lat, na potrzebe udawania, ze pomimo choroby chce sie przychodzic do pracy, a nie, ze sie przychodzi, bo tego wymaga pracodawca..

..jaka ja musialam miec mine, skoro obcy czlowiek na ulicy zaczepil mnie, zebym sie rozpogodzila!!!?? ;)

i znienacka zrozumialam, ze to, czy ten swiat bedzie nieoddzielna czastka mnie, czy tez bedzie zostawal za obrotowymi drzwiami i bramkami ochrony kolejnego szklanego biurowca, zalezy tylko ode mnie.. to ja decyduje, ile czasu bede go w sobie nosic.. mam wolnosc decyzji.. mam wolnosc..

usmiech, przez chwile szeroki i spontaniczny, potem nienaturalny, powoli zaczal uspokajac sie na mojej twarzy..

i poczulam napiecie schodzace ze skutych miesni ramion.. przyciasna kamizelka gotowosci do walki zaczela zsuwac sie z mojej klatki piersiowej... odetchnelam z ulga..

cheer up, miss! ;) ...

chce te chwile i  te slowa zapamietac na zawsze...


Tuesday, 11 June 2013

fontanna

niedawno na jednym z biurek w pracy pojawila sie fontanna.. takie niewielkie, plastikowe, udajace gline cos.. w zasadzie nawet nie fontanna tylko system naczyn pompujacych wode do gory, a potem kaskadami przelewajacy ja w dol.

i tak mnie zastanawialo, co za czlowiek (co za pinda, myslalam! ) przyniosla se do pracy fontanne!??
do pracy na 15 pietrze biurowca w jdnej z najwazniejszych korporacyjnych i bankowych dzielnic swiata, plastikowa miniaturke ogrodowej fontanienki!

i w dodatku zostawia ja na noc wlaczona, jakby nie istnialo globalne ocieplenie, zblizajacy sie za jakis czas kryzys energetyczny lub co najmniej dziesiatki maili z prosbami, zeby zachowywac sie zielono i kilka razy przemyslec, zanim ie cokolwiek wydrukuje, bo szkoda i papieru i pradu..

jako, ze pracuje w firmie bardzo miedzynarodowej i miedzykontynentalnej, to nawet zastanawialam sie, ze moze to ma jakies znaczenie religijne lub filozoficzne, ze tak komus ta woda na biorku ciurka..?
co by nie bylo, mozne te filozofie na noc wylaczyc, nie?

***
wczoraj, jak zwykle przechodzilam kolo biurka z fontanna i o malo nie dostalam czkawki z zaskoczenia! pinda okazala sie mezczyzna! i tu chyba wychodzi ze mnie szowinistka i jakis rodzaj mizogenizmu..
za diabla nie moge pojac, dlaczego myslalam, ze te fontanienke sobie przytargala do pracy jakas natchniona lub szukajaca uwagi kobieta - nie mam pojecia.. ale wciaz, pomimo zrewidowania wszelkich mozliwych schematow myslowych, stereotypow, itp, starszawy facet mi do biurowej fontanny nie pasuje!

i w sumie nie mam nic przeciwko tandetnym fontannom w miejscu zawodowym - niech kazdy sobie ma na biurku cokolwiek go cieszy, ale ten zuzywany niepotrzebnie prad mi nie daje spokoju.. no przeciez jak tak mozna??!! to jest XXI wiek i juz mamy swiadomosc tego, ze zasoby, ktore nam uprzyjemniaja zycie nie sa niewyczerpalne!!!

chyba po prostu zaczne te fontanne wylaczac przez wyjsciem z pracy. moze po kilku razach facet zalapie, ze chyba cos jednak jest nie tak..?

i glupia mysl, ale zaloze sie, ze ten facet wstawia pol pelna pralke na dlugi program! ;)