Monday, 31 December 2012

Sylwester

chorowalam przez ostatnie 12 dni. na poczatku wygladalo to na przeziebienie, a ze drugiego dnia 'choroby' wyjechalismy do rodziny i byl to weekend przedswiateczny, to jak sie choroba rozkrecila, nie bylo juz jak pojsc do lekarza.. kurowalam sie domowo i kurowalam, zarlam tony bezreceptowych lekow, a moj stan sie tylko pogarszal. w koncu powiedzialam glosno, ze jade na ostry dyzur do szpitala, skoro to jedyna mozliwosc zobaczenia sie z lekarzem... wiedzialam, ze mam w zatokach wirusa lub bakterie...
to bylo przedwczoraj, w sobote.
dotrwalam do niedzieli.
w niedziele nie chcialam juz dluzej dotrwywac. po poludniu zaczelam dzwonic po numerach sluzby zdrowia, zeby sie zorientowac, gdzie w ogole moga mnie przyjac.

wiele telefonow, rozmowy z pielegniarkami i sugestia, ze jesli nie poprawi sie do rana, to moge pojsc do lekarza rodzinnego rodziny. ktora odwiedzalam.
rano bylo jeszcze gorzej. jedyna mozliwa wizyta o 17stej. zarezerwowalam ja, oczywiscie.

w przychodni od reki dostalam antybiotyki - zakazenie bakteryjne zatok. 12 dni sie z tym meczylam lykajac ibuprofen i paracetamol, a teraz, W SYLWESTRA WIECZOREM!!!!!, dostalam antybiotyki!!! o pokretny losie!!!

no coz.. skoro wytrzymalam 12 dni meczarni, to wytrzymam jeszcze jedna noc..
o 12 wypije lampke szampana (prawdziwego, ktorego wygralam w konkursie na najlepsza tancerke Bollywood w firmie!)... za zakonczenie pelnego wyzwan, pieknego 2012 roku..

a jutro zastanowie sie, czego sobie i nam wszystkim chcialabym zyczyc na rok 2013...

(oprocz zdrowia, oczywiscie!)

Monday, 24 December 2012

Boze Narodzenie

...nad Polska swieci juz pierwsza gwiazdka, a ja dopiero pakuje prezenty.

niech to beda piekne swieta.. pelne pachnacego jedzenia, ciepla i spokoju..
swieta spedzone z najblizszymi, chocby w pamieci lub przez skypa. ;)

duzo spokoju i duzo radosci wszystim zycze.. :)


Saturday, 22 December 2012

koniec swiata

oczywiscie wiedzialam, ze wczorajszy koniec swiata to kolejna bzdura, ale w przyplywie zartow na ten temat rzucilam haslo, ze moze warto za wszystkie oszczednosci kupic bilet do jakiegos magicznego miejsca i chociaz tyle z tego zycia miec... w razie gdybym jednak nie miala racji.. ;)

i dzisiaj, w swietle tego, ze mamy juz 22 grudnia, mysle sobie, jak to dobrze, ze nic takiego nie zrobilam i jakie to szczescie, ze moge dalej oszczedzac... ;)

Monday, 17 December 2012

przepis na zdrowie

Pacjent: Panie Doktorze.. czuje sie niedobrze i nie mam pojecia z jakiego powodu...




Lekarz: Prosze medytowac dwa razy dziennie po 20 minut, cwiczyc co najmniej 30 minut dziennie, unikac procesowanego pozywienia, jesc duzo owocow i warzyw z upraw naturalnych, spedzac wiecej czasu na dworze, a mniej w pomieszczeniach zamknietych, przestac sie martwic rzeczami, ktorych nie jest Pan w stanie zmienic oraz wyrzucic telewizor. Zapraszam na kontrole za 3 tygodnie.

(!!!)

Sunday, 9 December 2012

mosty

Klara kiedys powiedziala, ze fascynuja ja mosty.

Bylo pozno, polmrok w duzym pokoju, drugi czy trzeci kieliszek wina.. Nasze niekonczace sie rozmowy w Walii. Bardzo to zapamietalam, bo skojarzylo mi sie to z "Co sie wydarzylo w Medisson County" z Meryl Streep i Clintem Eastwoodem.

Powiedziala, ze uwielbia mosty i ze kiedys, jak bedzie miala za duzo kasy, to kupi sobie jakis piekny album o mostach, z kolorowymi zdjeciami i opisami. Najlepiej taki napisany i skomponowany przez architekta, zeby bylo znaczenie historyczne, historia powstania i moze troche danych architektonicznych.

Zabrzmialo to pieknie, uroczycie, tesknie... Jedno z tych "jak bede miala za duzo pieniedzy", ktore z zalozenia wiadomo, ze sie nigdy nie stana, bo nawet przy luzie finansowym zawsze pojawiaja sie inne priorytety..

I tak sie ciesze, ze ja mam wlasnie teraz pieniadze! I ze zblia sie choinka.

W tym roku Swiety Mikolaj spelni ciche, piekne marzenie Klary.

A ja bede patrzec na jej twarz, kiedy rozpakuje prezent.
I juz sie ciesze! :D



PS. To na pewno byly mosty! ;)

Sunday, 2 December 2012

najlepsze, co ojciec moze zrobic

"..najlepsze, co ojciec moze zrobic dla swoich dzieci, to kochac ich matke.."

Powiedzial dzis w radio Sathnam Sanghera, autor ksiazki "Boy with the Topknot" - niestety chyba jeszcze nie wydanej po polsku.. Ksiazka jest podroza przez przeszlosc rodziny autora, brytyjskiego Sikha, ktory w pewnym momencie zycia odkrywa tabu - ciag schizofrenii od pokolen przewijajacej sie w jego rodzinie..

Jego ojciec byl chory na schizofrenie, ale nie przeszkodzilo mu to w byciu wspanialym ojcem dla Sathnama.. Po pierwsze, przez chorobe dosc dlugo nie pracowal, dzieki czemu byl z dziecmi i dla dzieci w domu. Po drugie kochal swoja zone, ich matke i okazywal jej swoje uczucia przy dzieciach.. W domu byl spokoj, cieplo i poczucie bezpieczenstwa.

Bardzo spodobalo mi sie to, co Sathnam powiedzial. Przeciez ta choroba (zaburzenie?) nie musi odebrac czlowiekowi w miar normalnego zycia.
Wydaje mi sie, ze zaburzenia i choroby psychiczne wciaz jeszcze sa tematem tabu. W stosunku do tego, co mowia statystyki, moge sie zalozyc, ze mam w swoim otoczeniu osoby, ktore nie maja odwagi przyznac sie do choroby. Wiem ile odwagi kosztowalo kogos mi bliskiego, zeby mi powieidziec, ze mial zaburzenia zywienia. Niby nic, kazdy jakies ma.. Tyle, ze u tej osoby jest to zdiagnozowany psychiatrycznie problem, ktory leczono szpitanie. Na oddziale zamknietym. I oczywiscie zostawie te wiedze na zawsze tylko dla siebie. Rozumiem jak ciezko moze byc podzielic sie taka "tajemnica" i wiem, jak ogromne zaufaniem zostalam obdarzona. Jestem druga osoba spoza rodzinnego kregu, ktora o tym wie. I boli mnie to, ze ktos sie ukrywa i nie mowi o tej czesci siebie nawet swojemu partnerowi.. Przeciez to nie jest nic zlego. To jest wygrana walka.. Wiele walk.

I tak sie zastanawiam, ze chyba fajnie by bylo gdyby powstala jakas kampania mowiaca o zaburzeniach psychicznym w taki sposob, zeby Ci, ktorych one dotknely nie bali sie o tym mowic, a cala reszta rozumiala, o co chodzi i wiedzieala jak o tym rozmawiac.. Bo majac schizofrenie tez mozna byc np. dobrym mezem i  najlepszym ojcem na swiecie..

Chyba przeczytam te ksiazke. Interesujacy temat + historia zycia "imigranta", co prawda urodzonego i wychowanego w UK, wiec Brytyjczyka, ale zarazem Sikha zyjacego w tradycyjnej rodzinie hinduskiej, wiec temat rozdarcia miedzy dwiema kulturami, jezykami, tradycjami jest, a to temat mi bliski.


PS. Jeden z mitow schizofrenii, o ktorym dzis opowiedzial Satham - zadne badania nie udowodnily uwarunkowan genetycznych schizofrenii. Moze na nia zapasc przypadkowy czlowiek. I moze byc jedynym schozofrenikiem w rodzinie.