chorowalam przez ostatnie 12 dni. na poczatku wygladalo to na przeziebienie, a ze drugiego dnia 'choroby' wyjechalismy do rodziny i byl to weekend przedswiateczny, to jak sie choroba rozkrecila, nie bylo juz jak pojsc do lekarza.. kurowalam sie domowo i kurowalam, zarlam tony bezreceptowych lekow, a moj stan sie tylko pogarszal. w koncu powiedzialam glosno, ze jade na ostry dyzur do szpitala, skoro to jedyna mozliwosc zobaczenia sie z lekarzem... wiedzialam, ze mam w zatokach wirusa lub bakterie...
to bylo przedwczoraj, w sobote.
dotrwalam do niedzieli.
w niedziele nie chcialam juz dluzej dotrwywac. po poludniu zaczelam dzwonic po numerach sluzby zdrowia, zeby sie zorientowac, gdzie w ogole moga mnie przyjac.
wiele telefonow, rozmowy z pielegniarkami i sugestia, ze jesli nie poprawi sie do rana, to moge pojsc do lekarza rodzinnego rodziny. ktora odwiedzalam.
rano bylo jeszcze gorzej. jedyna mozliwa wizyta o 17stej. zarezerwowalam ja, oczywiscie.
w przychodni od reki dostalam antybiotyki - zakazenie bakteryjne zatok. 12 dni sie z tym meczylam lykajac ibuprofen i paracetamol, a teraz, W SYLWESTRA WIECZOREM!!!!!, dostalam antybiotyki!!! o pokretny losie!!!
no coz.. skoro wytrzymalam 12 dni meczarni, to wytrzymam jeszcze jedna noc..
o 12 wypije lampke szampana (prawdziwego, ktorego wygralam w konkursie na najlepsza tancerke Bollywood w firmie!)... za zakonczenie pelnego wyzwan, pieknego 2012 roku..
a jutro zastanowie sie, czego sobie i nam wszystkim chcialabym zyczyc na rok 2013...
(oprocz zdrowia, oczywiscie!)
No comments:
Post a Comment