Friday, 31 May 2013

kiedy czuje, jak jestem daleko

..nie czuje, ze jestem daleko, bo nie spedzam czasu z rodzina.. pije kawe, jem kolacje, gadam podczas dnia z Rodzicami na skypie.. chyba jestesmy blizej niz kiedy mieszkalam 240 kilometrow od Puszczy..

..nie czuje, ze jestem daleko, jak sie dzieje cos dobrego i sie mozna z tego razem cieszyc - skype lub telefon zalatwiaja spontaniczne wybuchy radosci...

czuje, ze jestem daleko, kiedy trzeba w ciszy i skupieniu byc blisko i po prostu milczec.. 



wczoraj rano moja Babcia sie nie obudzila.. 
wczoraj w nocy moi najblizsi czuwali przy Babci okazujac jej szacunek po raz ostatni i ostateczny.. nie bylo mnie tam z nimi..  
dzis rano nie wyprowadzalam z nimi Babci z domu i nie milczalam z nimi w cerkwi.. nie pomagalam podczas obiadu, dla przyjaciol, ktorzy przyszli na pogrzeb Babci..

i nie ma mnie tam dzis wieczorem, kiedy wszyscy zaczynaja zasypiac zmeczeni wczorajszym calonocnym czuwaniem...

pomimo wynalazkow wspolczego swiata te kilka tysiecy kilometrow okazalo sie bariera zbyt trudna do pokonania w kilka godzin.. nawet w prawie 24 godziny.. i co dziwne, to ostatnie 240 kilometrow stalo sie najwiekszym problemem..



i mam nadzieje, ze moja Babcia, zachwycona czuwaniem i wyprowadzeniem z domu, a potem piekna masza cerkiewna, pogrzebem i obiadem, na ktorym zgromadzili sie wszyscy synowie, rodzina i przyjaciele, slyszala moje ciche mysli lecace do niej z tego, jakze dzis nieistotnego, swiata, w ktorym zdecydowalam sie zyc...

Tuesday, 28 May 2013

bigos..

Bigosik dzis gotuje weganski.

Tak, jak mnie rzadko na gotowanie nachodzi, tak mnie dzisiaj naszlo. Przytargalam bialej kapusty, kiszona mialam w lodowce, suszone warzywa, przecier pomidorowy, przyprawy i magiczny skladnik, bez ktorego bigos smakuje zwykla gotowana kapusta...

...suszone puszczanskie grzyby.. Grzyby pachnace dziadkowymi skarpetkami (nie pytajcie mnie skad wiem, jak pachnialy skarpetki dziadka! ;) ), grzyby wolne i nieujarzmione, jak dziki zwierz z bialowieskich ostepow..

Wstawilam bigos na 2 godziny, wylaczylam, poszlam pobiegac, wrocilam i wstawilam ponownie.. Bigos bulgocze w garnku, Bibsztyl chrapie na sofie (a moze chrapie na kanapie! ;) ), a ja czytam blogi poswiecone minimalistycznemu podejsciu do zycia w tym maksymalistycznym komercyjnym swiecie i wdycham zapach jednego z najpiekniejszych slowianskich dziedzictw, przekazywanego mlodym przez nieskonczona ilosc pokolen... i jakos mnie tak rozrzwnilo tym bigosem, minimalizmem i odglosami w tle..

I tak go gotuje sobie, bigosa ze skladnikow podstawowych, i sie ciesze procesem, progresem i swiadomoscia zblizajacego sie celu..

I chyba wlasnie wpadam w bigosowy zen..

...w taki spokojny bigosowy blogostan, zeby bardziej po naszemu..


Sunday, 26 May 2013

bieganie i haluksy..

pomyslalam, ze czas na update (aktualizacje) w sprawie nieszczesnych haluksow..

wiec.. odkad moczylam stopy w wywarze z selera, prawie w ogole odstawilam produkty mleczne, sery, jogurty itp.. i lykalam (przez miesiac) tabletki z magnezem, moje haluksy przestaly bolec i rosnac..

Nawet powrot do biegania (odpukac!) im nie zaszkodzil...

Logika, dla tych, ktorzy nie maja tyle cierpliwosci i desperacji, zeby doszukac sami, jest taka:

Medycyna naturalna i szkoly jogi (czyli madycyna hinduska) laczy powstawanie haluksow (zwyrodnialych stawow) miedzy innymi z odkladajacym sie w tych stawach wapniem. Wapn, jest niezbedny dla zdrowych kosci i to wlasnie kosci powinny wchlaniac wapn. Tymczasem nie zawsze tak sie dzieje...

Kultura zachodnia, do ktorej Polska i Wielka Brytania sie wlaczaja, ma najwyzsze naswiecie spozycie wapnia w postaci nabialu. Serki i jogurciki az piszcza na polkach sklepowych, autobusy jezdza wyplakatowane gwiazdami reklamujacymi picie mleka, a tymczasem... poziom osteoporozy (odwapnienia kosci) jest najwyzszy na swiecie i wciaz wazrasta!!!

I tu jest ukryta przykra sprawa. Przykra i prosta. Wszelkie cuda mleczne ktore jemu i pijemy sa obrabiane, procesowane, pasteryzowane itp.. te procesy zaburzaja proporcje, ktore w mleku prosto od krowy, owcy, czy tez naszych wlasnych Mam, byly idealne.

Jedna ze szkod, ktora wyrzadzaja procesy przetwarzania mleka jest redukacja pziomu magnezu (poprzez np. pasteryzacje), a... a jesli nie ma magnezu, to wapn sie nie wchlania!!!

Skoro sie nie wchlania, to co sie z nim dzieje? ODKLADA SIE.. Gzie? Gdzie popadnie.. najszybciej w stawach.

I dlatego haluksy zazwyczaj zaczynaja rosnac pod koniec lata, ktore tradycyjnie jest najbardziej nabialowo obciazonym okresem w roku..

Wiec.. na podstawie moich poszukiwan odpowiedzi na pytanie, jak zahamowac wzrost haluksow i na podstawie moich testow na sobie samej naprawde odradzam jedzenie jogurtow i picie mleka ze sklepu.. Jesli ktos naprawde kocha mleko, to mozna takie prosto od krowy. To najbezpieczniejsza opcja..

Podsumowujac..

Wrocilam do regularnego biegania i od czasu do czasu (jak mi sie chce! ;) ) chodze w butach na wysokich obcasach, a moje haluksy nie bola!

Nie bola i nie rosna! Juuuhuuuu!!!! :D

:)

PS. W dodatku, zeby obalic jszcze jeden mit - 3 dentystow mi powiedzialo, ze mleko nie ma nic wspolnego ze wzmocnieniem zebow u ludzi doroslych!. Jesli zeby sa slabe, to jogurty ich nie wzmocnia..

Saturday, 18 May 2013

Swanage... male miasteczko na poludniu Anglii i wycieczka ku klifom na koncu swiata..


Cicha zatoka na poludniu iu Anglii..


 Dramatyczne klify z przeswitami
i  bardzo silny wiatr... dokladnie na koncu swiata.. dalej juz pojsc nie mozna ;)
wiatr tak silny, ze wejscie na te sciezke byloby objawem glupoty, a nie odwagi...


...tak jakos chcialam pokazac kawalek tego pieknego kraju, gdzie zjawiskowa natura opiera sie wplywowi przeludnienia..









I Swanage... ladne, ciche miasteczko z ciekawym wybrzezem, kosciolami i pubami...

Saturday, 11 May 2013

zen


szukam stanu zen..
szukam momentu, kiedy po otwarciu oczu poczuje, ze to tu i teraz..

wiem, ze go znajde, wiem nawet, gdzie szukac.. wiem, ze jestem juz blisko.. :))

oczyszczam swoja przestrzen..

wyrzucilam za male i za duze stare ubrania z dziurami - wiem, brzmi smiesznie, ale ja wiekszosc z nich lubilam, wiec trzymalam na "lepsze" czasy.. ;)

wyrzucilam tony niepotrzebnych papierow i starych dokumentow...

uporzadkowalam diete.. na razie jeszcze cierpie, ale wiem, ze pierwsze dni zdrowego jedzenia zawsze bola.. ;) moje cialo krzyczy, ze  chce jesc smieci.. glosno krzyczy..
za kilka dni zamilknie i znow zlapie w skrzydla te fizyczna bryze energii i  radosc ze swiadomosci, ze czuje sie lepiej! :)

jeszcze tylko do biegania chce wrocic, zeby dojsc do stanu, w ktorym bylam jeszcze pod koniec listopada zeszlego roku... wrocic do mojej mantry... zdrowe odzywianie i ruch znow uleczna mnie ze wszystkiego.. otworza niewidoczne drzwi.. bede zdrowa, silna, sprawna, spokojna.. 

a potem postawie kolejny krok.. nawet juz wiem, w ktora strone..

czy to tylko ja tak mam, czy wszyscy zabieraja sie teraz za porzadkowanie swojego swiata?

:)