czytam o zdrowym odzywianiu.. nic nowego, prawda?
tkie sobie przemyslenia na glos...
od poltora miesiaca wprowadzam zmiany w moim sposobie odzywiania i stylu zycia. zmiany znane i wyprobowane wielokrotnie. znow dzialaja.
6 tygodni i 5 kilo pozniej wciaz czytam o zdrowym odzywianiu. Ofiary metody "trzeba jesc wszystko z umiarem" lecza po szpitalach choroby wiencowe i metaboliczne, a ja sie zastanawiam, jak daleko zajde z jedzeniem naturalnie..
zdrowe jedzenie w domu jest latwe, gorzej kupic cos sensownego, jesli sie nie wezmie lanczu do pracy. w zasadzie we wszystkim jest dodatkowy cukier i dodatkowe skrobia. nie ma co sie nawet zastanawiac nad tym, gdzie i w jakich warunkach warzywa i kasze urosly, czy slady czego (jakiego srodka chemicznego uzyto do plukania warzyw w potrawie) moga w tym byc.
wiec przygotowuje w domu, ile sie da i nosze do pracy w pudeleczkach, a koledzy biurowi podciagaja po lyzeczce i mlaszcza z zachwytem (no dobra - nie zawsze, ale PRAWIE zawsze! ;) ).
wysilek przygotowywania jest, ale coz.. jesli sa rowniez zdrowotne i kosmetyczne efekty, to gra jest warta swieczki. z czasem pewnie naucze sie skrotow w przygotowywaniu posilkow i wszystko bedzie szlo jeszcze szybciej, moze tez wyrobie w sobie kulinarna wyobraznie, ktorej mnie, wychowanej na gotowanych ziemniakach, kotletach mielonych, ciastach, kilelkach i budyniach (nie to zebym marudzila! powidla sliwkowe Mamy mi sie snia do dzis!), wciaz jeszcze brakuje. ;)
poki co robie podejscie do wlasnej hodowli kielkow. chce miec przez caly rok tak piekne i blyszczace futerko, jak dzikie zwierzaki na wiosne, kiedy swiat kielkuje z radoscia i witaminkami i do zimowej diety dochadza mlode klacza. ;)
a poki co wzbogacam diete o zielone liscie, mnostwo straczkow (bialko bialko bialko!) i soki warzywne. jak dobrze jest zyc w XXI wieku, kiedy mozna sobie pozwolic na sokowirowke! ;) apetyt na kawe bez ktorej nie potrafilam zyc prawie zupelnie mi przeszedl - w zamian pije duzo wody z cytryna i juz nie wyobrazam sobie rozpoczynania dnia od "malej bialej".
powoli zmienia mi sie smak...
a dzis na kolacje bedzie kapusniak - prawie dokladnie taki, jak u Mamy, tyle, ze z koperkiem. :) Bibsztyl juz sie nie moze doczekac! :)
PS. ostatnio Uniwersytet w Oxford opublikowal badania, ze spozywanie mleka w wieku doroslym jest niezdrowe - nie tylko nie przynosi organizmowi korzysci, ale wrecz jest niezdrowe!
.. no to koniec tych niezorganizowanych wywodow.. jakos tak mnie zebralo...

