dzis o 9tej rano nagle zaczelo mi sie robic goraco.. goraco, gesto, ciezko i wolno.. jakby bezsila i ciezka zawiesista temperatura kondensowaly sie we mnie.. nie wiem dlaczego, ale moim pierwszym skojarzeniem bylo: stan przedzawalowy! ;)
jakos tak mi sie nalozylo to, co czulam na to, co opowiadali znajomi pozawalowcy.
stan zawalowy od razu sobie z usmiechem politowania wybilam z glowy - nie bylo zadnego uciku/bolu w klatce piersiowej, po prostu czulam ogarniajace mnie wewnatrz ubezsilniajace goraco.. mialam wrazenie, ze wszystko we mnie sie tak koncentruje, ze za chwile wybuchne - a w zasadzie wbuchne, bo raczej o IM-plozji mogla byc tu mowa.. ..imploduje i wchlone caly swiat dookola mnie! trudno okreslic sile takiego wbuchu (szczegolnie, jesli sie nie ma we wbuchaniu doswiadczenia), ale na pewno zniknelo by we mnie na zawsze kilka najblizszych biurek wraz z czerwonymi krzeslami na kolkach i komputerami pelnymi maili specjalistow od wszelkich niszowych i nie-niszowych dziedzin oraz po cichu dzielonych z przyjaciolmi watpliwosci pracownika szarego, biurowego.. moze na zawsze zniknelo by ze swiata kilka problemow egzystencjalnych, ktore wraz z przelotna sennoscia dopadaja uwiezione w biurach dusze po przerwie lunchowej..? i na pewno zinknelaby Audrey, ktora jest malutka i chyba nawet lzejsza od wlasnego komputera! Audrey by bylo szkoda..
tak chyba czuje sie w srodku kosmiczna czarna dziura. goraca, bezsilna i gesta az do wbuchu!
czy czarna dziura jest pazernym okrutnym zarlokiem, czy bezsilna przestraszona forma pelna pochlonietych mebli i galatktyk.. oraz wyrzutow sumienia..?
mniej wiecej po godzinie zaczelam stygnac.. po dwoch wrocilam do stanu normalnego.
udalo mi sie nie wbuchnac!
to przeciez sukces!
..a BB powiedzial, ze wlasnie ocalilam swiat! :D
No comments:
Post a Comment