Sunday, 22 January 2012

Sliwka

Sliwke poznalam na wyjezdzie sluzbowym do Sant Petersburga. Smieszne bylo to, ze studiowalysmy na tej samej, malutkiej katedrze uniwerku, rok po roku, i przez 5 lat studiow nigdy na siebie nie wpadlysmy. Nie mamy zadnego wspomnienia swoich twarzy. Poniekad rozumiem dlaczego.. ;)

Sliwka jest czlowiekiem z, jak to sie kiedys pieknie mowilo: ma owsiki! :D
Wyjasnienie, czym owsiki sa, mozecie znalezc tu: http://www.owsiki.com.pl/ i tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Owsik_ludzki. Co smieszne, 'posiadanie owsikow' nie ma nic wspolnego z wdziecznym pasozytem z obrazkow, ani z zachamowaniem rozwoju, ktory prawdziwe owsiki moga spowodowac! Wrecz przeciwnie... Osoba, ktora ma owsiki, to osoba super aktywna, nie potrafiaca usiedziec na miejscu, szukajaca coraz to nowych wyzwan. Osoba, ktora 'nosi' po swiecie i po wlasnym zyciu. :))

Cala Sliwka. Sliwka jako dziecko tanczyla w Gawedzie (!) - chyba tylko pokolenie przezywajace dziecinstwo przed upadkiem poprzedniego systemupanieta i rozumie ciche marzenia o tanczeniu i spiewaniu w tym zespole. ;) http://www.youtube.com/watch?v=TSOAxgkc-5w

Mama Sliwki, zapisujac ja do Gawedy, otworzya przed swoja corka swiat tanca, zagranicznych obozow, jezyka angielskiego, wiary w to, ze jak sie chce, to mozna oraz zaszczepila sie niej ziarenko talentu do wyszukiwania interesujacych mozliwosci i stawania sie, malo ze ich uczestnikiem, to rowniez i motorem..
Sliwka tanczyla i spiewala w kolejnych zespolach podczas liceum i studiow, szukala trudniejszych, niz standardowe, zajec jezykowych, dzialala w samorzadach studenckich i kolach zainteresowan. Ten sam swiat uniwersytecki stal dla Sliwki duzo wiekszym otworem, niz dla mnie, bo Sliwka wiedziala, ze mozliwe jest wiele wiecej niz nam sie wydaje i czerpala z tego swiata pelnymi garsciami. :))

Przez 10 lat naszej znajomosci udalo mi sie byc swiadkiem na magicznym slubie Sliwki, swiadkiem pasm entuzjazmu i radosci, swiadkiem niepowodzen i szukania sily na pokonywnie trudnosci i zachowanie wiary w siebie i w nie do konca sprawiedliwy swiat.

Kilka lat temu Sliwka odkryla sambe. Sambe kubanska, zmyslowa, przyspieszajaca rytm serca. Fascynacja samba ogaranela Sliwke i Sliwkowego Meza, i przerodzila sie we wspolna pasje, ktora trwa do dzis. Stala sie tak naturalna czescia ich zycia, ze kiedy odwiedzilam Sliwke z Bibsztylem i spytalismy, jak ta ich samba wyglada, po prostu wlaczyli muzyke i zaczeli tanczyc na srodku pokoju.. tanczyc tak rewelacyjnie, ze oczy wyaluszalismy z niedowierzaniem!

Niedawno zobaczylam kolejne zdjecie tanczacej Sliwki.. Rozpuszczone, krecone wlosy, szara sukienka - dopasowana w biodrach, leniwie ssuwajaca sie z ramion i prowokujaco luzna na gorze. I zdjecie to mnie zaskczylo zupelnie. To juz nie byla zwariowana roztanczona Sliwka, ktora znam od lat.. Na zdjeciu zobaczylam piekna, zmyslowa kobiete.
I tak sie zastanawiam, jak to sie stalo, ze nie zauwazylam, kiedy moje przyjaciolki przeobrazily sie w kobiety.. Bo ze z poczwarek staly sie motylami zauwazylam juz dawno.. Ciut bardziej wyostrzone rysy, delikatniejsza pewnosc ruchow, rosnace piekno spokojnej samoswiadomosci.. To wszystko pojawialo sie wraz z kolejnymi, wciaz jeszcze niewielkimi zmarszczkami. ;)

Ale dojrzalosc i kobiecosc zauwazam w nich dopiero teraz.. Wdodatku w tych, w ktorych juz te kobiecosc widze, przybrala ona naprawde piekna postac. Piekna, zyciowo madra, spokojna i zmyslowa.. Az dech zatyka, choc chyba nie ma sie tu czemu dziwic..

Moje kumpele z dziewczyn staja sie kobietami! Ich!

PS. polskie literki pojawia sie jak tylko wroce do zycia mojego laptopa. czyli niedlugo. ;)

No comments:

Post a Comment