Jest piosenka, ktorej swego czasu potrafilam sluchac na okraglo. Moze 'na okraglo' to lekka przesada, ale tak z 10-20 razy jeden po drugim, bardzo blicsko glosnikow, zeby nie ucieklo zadne dotkniecie strun smuczkiem, z zamknietymi oczami..
Kocham tekst Adama Ziemianina, kocham myzyke i spiew Starego Dobrego Malzenstwa.
I jakos dzis wieczorem mnie znow na nia napadlo. Pomyslalam, ze sie podziele..
Czasem nagle smutniejesz
To jakby dnia ubywa
I nie wiem jak ci pomóc
Więc tylko proszę wybacz
Czasem łzy w twoich oczach
Na krótką chwilę goszczą
I nie wiem czy coś mówić
I nawet nie wiem po co
Puszczam więc wtedy latwce
Ze śmiechu mego śmieszne
I znowu dnia przybywa
Powietrze staje się lżejsze
I lżejsza staje się wędrówka
Z plecakiem wciaż coraz cięższym
Nad domem przysiadła tęcza
Na nieba niebieskiej gałęzi
a tu mozna posluchac...
Majstersztyk jezyka, dzwieku, emocji...
***UWAGA, od sluchania moga sie wlaczyc tesknoty i moze rozbolec dusza, ale to piekny rodzaj bolu.. ten bol nie zabija.. on uskrzydla! Polecam. :))
i od razu Bieszczady pod powiekami :-)
ReplyDeletetak... Bieszczady, ognisko noca, wiatr na poloninach... :)
ReplyDelete