Byc wegetarianinem jest latwo i przyjemnie. W moim wykonaniu oznacza to po protu nie jedzenie miesa ani zadnych potraw, w ktorych pochodzi cokolwiek, dla czego zabito istote zyjaca...
I to jest naprawde latwe.
Bycie weganinem jest juz duzo wieksza sztuka. W sklepach trudno znalezc produkty bez zawartosci mleka, jaka, itp., wiec nie ma za bardzo, jak kupic przegryzki w momencie, kiedy czlowiek zglodnieje na miescie..
...no ale weganin na diecie odchudzajacej, to juz przeklenstwo dla samego siebie! ;)
A teraz bez szumnych nazw i kategoryzowania.. miesa nie jesm, z pewnymi poslizgami, od wielu lat. Zrezygnowanie z produktow odzwierzecych (mleko, sery, jajka) przychodzilo do mnie powoli - z przyczyn etycznych (wystarczy wygooglowac i poczytac o nowoczesnej produkcji jaj czy mleka (biedne krowy i biedni my, pijacy to przestepstwo na ktore ani nasz organizm nie jest do konca przygootowany, ani nie potrzebuje antybiotykow i hormonow, ktore sie krowom anyepidemiologicznie i dla lepszej produkcji wstrzykuje, ze wspomne tylko o niedrastycznych prawdach) i zdrowotnych - od jakiegos czasu czuje, ze moj organizm nie toleruje juz mleka i jaj tak, jak kiedys. Co prawda ser pochlaniam ze smakiem, ale coz.. Przyszedl czas na zmiane.
Obejrzalam kilka filmow dokumentalnych, poczytalam artykuly i badania dostepne w zrodlach niekontrolowanych przez media oficjalne, ktore tak wspieraja odzwierzecy business i produkcje, ze w latach 50tych prowadzily kampanie promocyjne rdzace kobietom nie karmic niemowlat piersia, tylko od razu przestawiac na mleko krowie (sic!) i uczace ludzi, ze mieso to najlepsze, najlatwiej przyswajalne zrodlo protein (bzdura!) i... postanowilam, ze zrezygnuje z jajek i produktow mlecznych, przynajmniej na jakis czas, zeby sprawdzic, jak sie bede z tym bede czula.
A ze Bibsztyl, z przyczyn etycznych i globalnych, wlasnie postanowil zrezygnowac z jedzenia miesa, pomyslalam, ze moge i sobie i jemu w tym pomoc.
Dla mnie zmiana jest stosunkowo latwa - odstawiam kilka produktow, dla Bibsztyla - rozsmakowanego miesozercy, to totalna zmiana stylu zycia. A jako, ze Bibsztyl jest dosc duzym czlowiekiem i lubi zjesc cos konkretnego, postanowilam wyspecjalizowac sie w weganskich kotletach i pieczeniach, zeby mu w tym pomoc, a i siebie dowartosciowac. ;)
Kotlety z platkow owsianych (latwizna!) robilo sie przyjemnie, choc smazenie zajelo wieki - potrzebuje nowej patelni!
Przed kolejnym stopniem wtajemniczenia - kotletami z grochu, pojechalam do tesco. Z tesco wyszlam z rumiencem podniecenia na twarzy i nowa boska patelnia... ktora nie dziala na naszej indukcyjnej kuchence, co sie okazalo dopiero po wyrobieniu grochowego ciasta...
Kotlety smazylam na starej patelni prawie 2 godziny.
Kotlety byly pyszne, patelnie wymienilam na dobra, ale poki co, jakos mam dosyc smazenia...
No comments:
Post a Comment