Powoli zaczelam zauwazac moja nowa powtarzalnosc. Codziennie rano w drodze na pomost, z ktorego plyne lodka na drugi brzeg rzeki – do pracy, spotykam mezczyzne odrpowadzajacego synka do przedszkola. Synek co chwile sie zatrzymuje na swojej hulajnodze i zaczyna w cos wpatrywac lub rozgladac dookola, a Tata pogania go delikatnie po francusku. Mijam tez tego samego starszego mezczyzne biegnacego w bialej podkoszulce i czerwonych krotkich spodenkach. Na pomoscie codziennie widze kilka osob, ktore juz rozpoznaje – dziewczyne z gazeta, chlopaka w eleganckich spodniach i koszuli, bez marynarki (pewnie zostawia ja w pracy) sluchajacego muzyki tak glosno, ze mozna rozpoznac zespol, itp . Miedzy moimi rozpoznawalnymi jest tez kobieta z malenstwem w wozku i synkiem (znowu!) na hulajnodze. Maly jezdzi w te i z powrotem po pomoscie do momentu kiedy lodz zaczyna sie zblizac. Zwrocilam na nich uwage, tydzien temu, kiedy chlopczyk sie bardzo ekscytowal, ze nasz clipper ma wlaczone swiatla. ;) Od tego czasu “widze” ich juz codziennie.
Taka moja powtarzalnosc w mojej bajecznej drodze do pracy.
Dzis lodka zaparkowala przy pomoscie z innej niz zazwycaj strony i moj wyprobowany trik siedzenia na najblizszym do wyjscia miejscu zadzialal na moja niekorzysc ;). Wyszlam z lodki jako ostatni pasazer i wartkim krokiem ruszylam ku pracy. Nagle cos zazgrzytalo w rytmie granitorow pedzacych rownomiernie w roznych kierunkach. Kobieta z wozkim kucala obok malucha z hulajnoga I tlumaczyla mu z usmiechem, ze ‘tamten Pan’ wcale na niego nie nakrzyczal.. ze ‘tamten pan’ go na pewno ludzi I nim sie przejmuje.. I ze zwrocil mu uwage, zeby nie jezdzil po rampie miedzy lodzia a pomostem, bosie bal, ze moze sie przewrocic I ze cos mu sie stanie.. I ze to bylo dlatego, ze tamten Pan tez sie o niego troszczy.. I ze wszyscy sie o niego troszcza, bo jest nardzo fajnym chlopcem..
Usmiechnelam sie do kobiety, a ona do mnie.. Chlopiec odwrocil w moja strone buzie.. Nie plakal, choc widac bylo, ze w oczach zebralo mu sie kilka lez.
A dlaczego ta Pani sie do Ciebie usmiecha?
Ta Pani sie do nas usmiecha, bon as tez lubi. Pamietasz te Pania? To ta Pani, ktora ma torbe z krowka I codziennie czyta ksiazka..
Chlopiec pokiwal glowa. Lzy przyschly – chyba zadzialalo odwrocenie uwagi, a ja pomyslalam, ze jestem pania z torba z krowka, ktora codziennie czyta ksiazke.. ;)
I nagle sobie uswiadomilam, ze powtarzalnosc, jesli istnieje, nalezy do wielu osob na raz.. Jak pamiec zbiorowa... najdujac moja powtarzalnosc stalam sie czescia czyjejs..
I jakos juz dziwnie mi sie mysli, ze to jest MOJA powtarzalnosc.. :)
No comments:
Post a Comment