Rano podszedł do mnie mój szef, uścisnął moją dłoń i spytał:
- Jak się dzisiaj masz, Aga?
I właśnie coś zrozumiałam.. Dotarło do mnie znienacka! To chyba tak po wakacjach mnie natchnęło.. Mój szef jest mężczyzną. Jest też właścicielem firmy, w której pracuje, no i w dodatku mnie lubi.
Niezależenie od tego, czy mam lepszy, czy gorszy miesiąc, dzień, humor, …, on chce widzieć, że jestem pełna energii i zadowolona z życia. To poniekąd tak jak Bibsztyl! Lubi mnie widzieć uśmiechniętą! J (..to porównanie nie uszło by mi na sucho.. ;) )
Nawet jeśli coś nie wychodzi, nawet jeśli się źle czuję, on potrzebuje energii i wiary, że to co robi zapewnia mi warunki z których jestem zadowolona!
To takie proste! On jest szczęśliwy nie tylko dlatego, że mu pracownicy budują piękny biznes i fortunę.. On jest szczęśliwy, bo był w stanie stworzyć firmę, która tak, przynosi zyski, ale również jest miejscem, w którym ludzie czuja się szczęśliwi! Jego misja..
- Jak się dzisiaj masz, Aga?
- Świetnie! :) Czuję, ze to może być dobry dzień! ;) (nie skłamałam nic a nic, nie zdradziłam siebie – po prostu uśmiechnęłam się do niego w odpowiedzi) A Ty?
- Ja? Rewelacyjnie! Jeśli czegoś potrzebujesz, jestem dziś z Wami cały dzień! :)
Takie proste.. takie proste.. a przecież ja też jestem szczęśliwsza, kiedy ludzie się do mnie uśmiechają, wiec taki uśmiechnięty i zadowolony z siebie i z życia szef, to skarb. ;P
:D
No comments:
Post a Comment