choć bez fajerwerków, bo ja już sobie pod kątem wytrwałości nie do końca tu ufam.. na razie pełna euforii i podekscytowana.. znowu biegam.. i dużo myślę przy bieganiu.. jeszcze nie jestem w stanie zupełnie się wyłączyć, jeszcze wciąż w tle rytmu kroków słyszę sapanie, ale czuje, jak powoli oczyszcza mi się dusza, a myśli staja się klarowne.. (choć takie stwierdzenia zadziwiająco często okazują się pułapką.. ;) )
biegam i tak się nad czymś zastanawiam, ale to opowiem jutro, bo mi się myśli o Somalii, Amy Winehouse i dylemat 'szkiełko czy oko' w głowie mieszają..
No comments:
Post a Comment