Monday, 18 July 2011

praktyczne rady – sok z cytryny

któregoś tam dnia podekscytowany Julek powiedział mi, że odkrył najlepszy na świecie naturalny kosmetyk do mycia twarzy, czyli..... na początku postukałam się w głowę. mocno.
po kilku powtórzeniach historii i zapewnieniach, że nic mi się złego nie stanie spróbowałam na sobie.. działa rewelacyjnie!

otóż Julek przeczytał w sieci, że dłonie i twarz można myć świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny!!! i ponoć poprawia to cerę, odkaża i nawilża.
z autopsji powiem, że procedura wygląda następująco: najpierw trzeba umyć twarz, żeby była bez makijażu, potem wycisnąć trochę soku z cytryny na dłonie i je umyć - szczypie, jak cholera (!), potem wycisnąć go jeszcze więcej i posmarować nim twarz omijając okolice oczu – i dopiero teraz się zaczyna prawdziwe szczypanie!
trzeba być przygotowanym na rozpaczliwe wachlowanie twarzy rękoma i kilka rundek dookoła mieszkania do momentu, kiedy sok wyschnie. po wyschnięciu szczypanie się kończy, nie spłukujemy twarzy, tylko idziemy tak spać. na drugi dzień rano myjemy buzię, kto sobie czym rzewnie życzy.

Rzecz polega na tym, że cytryna ma wysokie właściwości dezynfekujące oraz:
- zatrzymuje krwawienie ran (pewnie dobrze ściąga)
- rozjaśnia przebarwienia na skórze (choć piegów mi nie ruszyło..)

- redukuje trądzik, ilość pryszczy i wągrów (fuj!)

- można nią wywabiać plamy na ubraniach
- można nią umyć mikrofalówkę – 4 łyżeczki soku z cytryny wlewamy do szklanki wody i gotujemy w mikrofalówce przez 5 minut.. potem przecieramy wilgotne ścianki mikrofalówki ściereczką..
- można się przy jego pomocy pozbyć łupieżu – sok trzeba wmasować w skórę głowy na pól godziny przed myciem włosów, potem 2-3 łyżki soku zmieszać z kubkiem wody i po umyciu włosów użyć tego rozcieńczonego soku do ostatniego płukania.. (nie sprawdziłam tego na sobie i nie biorę odpowiedzialności za żadne skutki uboczne w stylu – łupież zniknął, ale jestem blondynką!) ;P

...to wszystko przeczytałam na rożnych stronach w internecie.
przykładów, co można robić z sokiem z cytryny jest mnóstwo – stosuje się go w dietach odchudzających, oczyszczających, do usuwania osadów z metali.. przeczytałam też kilka razy, że wysusza skórę i że trzeba ja po użyciu soku z cytryny dobrze nawilżyć, ale wydaje mi się, że chodzi tu o przypadki miejscowego nacierania przebarwionej skóry wacikiem.. bo moja, po pełnym 'myciu' zupełnie nie potrzebuje nawilżenia..
i choć mało jest wokół mnie dostatecznie odważnych, żeby spróbować przemyć buzie cytryną, to ja na 100% potwierdzam, że moja cera się naprawdę od tego poprawiła! :)


taka kosmetyka naturalna..


PS. przypomniał mi się musical z Funny Girl z 1968, z Barbarą Streisand i Omarem Sharifem, który oglądałam jeszcze w dzieciństwie.. w jednej ze scen Barbara/Fanny rozmawia w garderobie ze swoim mężem, bo zauważa, że on kocha inna kobietę.. (według Wikipedii to mi się nieźle pochrzaniło przez te lata, ale trudno – opowiem, jak pamiętam! Tak jest szlachetniej zresztą! ;) mąż jest lojalny, więc odrzuca własną miłość, żeby być uczciwym w stosunku do Fanny.. Fanny, zamiast zrobić mu scenę zazdrości, w zasadzie odpycha go od siebie, chcąc, żeby on jednak wybrał swoje szczęście.. i właśnie podczas tej wyciskającej łzy z oczu sceny, Barbara Streisand / Fanny, smarowała łokcie sokiem z cytryny! :D
jak to się czasami pamięta zaskakujące i niezrozumiale rzeczy..? ;)

No comments:

Post a Comment