Monday, 1 March 2010

chomikiem byc...

dzisiaj rano po raz pierwszy w tym roku ogladalam wschod Slonca..
wstalo slicznie i zolciutko, na poczatku niesmialym rabkiem, jeszcze troche zaspane.. a pozniej cala okragla usmiechnieta buzia! pieknie wstalo! przepieknie! i po raz pierwszy dostatecznie wczesnie, zebym sie mogla z nim chwile porozmawiac! :)
przygladalam sie temu cudowi natury nad kubkiem zielonej herbaty (cala kawe wypilismy przez weekend, wiec dzien zaczelam zdrowiej niz zwykle), az do momentu, kiedy bylo jakies 2 centymetry nad budynkiem po drugiej stronie rzeki.
wciaz pograzona w szczesliwym transie spojrzalam na zegarek, automatycznie dopakowalam moja pomaranczowa kurtke deszczowa do plecaka, wskoczylam na rower i po kilkunastu szybkich obrotach pedalow poczulam sie jak chomik wrzucony w oszalale kolko.. chomik, ktory biegnie, jakby go ktos gonil, jakby od tego mialo zalezec jego zycie.. a biegnie zupelnie donikad wirujac w powietrzu wokol niezaleznej od niego osi... 
chomik bardzo nieszczesliwy.. :(

wschod slonca! radosc! cieplo! zycie! :)

STOP!

pobudka, rower, praca, jedzenie, zmywanie, prysznic, sen, pobudka, rower, praca.. :(

zlamanie tego stanu zabralo kilka godzin mojej ciezkiej walki ze soba o nie-myslenie + kilka rozmow ukradzionych z czasu Panny M i BB na przerwie..

i dzisiaj jeszcze wciaz jestem chomikiem.. ale odkad pomyslalam, ze trasa w moim oblednym kolku dokads prowadzi, to troche mniej nieszczesliwym.. ;)
bo jednak ISTNIEJE sens tej drogi.
moje kolo toczy sie po sciezce, ku okreslonemu celowi.. i jest coraz blizej..

a teraz za oknem wisi na niewidzialnym sznurku ogromny, okragly Ksiezyc..

Panno M, BB.. dziekuje! :)

No comments:

Post a Comment