Nie zamieszki właściwie, a prawdziwy rozbój. Powybijane szyby, pookradane centra handlowe, płoną samochody, puby, sklepy i domy.. Ulica, na której co sobotę kupuje na bazarku warzywa tez przeszła kilka pożarów. Mnie 'riot' ominął totalnie. Pomimo soboty na bazarku, niedzieli w Greenwich i pracy w centrum przez ostatnie dwa dni, żeby zobaczyć jakiekolwiek zniszczenia muszę pojechać rowerem w inne okolice.
Policja zastrzeliła mężczyznę, urządzono manifestacje przed komisariatem, manifestacja przerodziła się w zamieszki, zamieszki w ogromny zbiorowy rozbój na skale jakiej Europa dawno nie widziała. I co teraz będzie?
Po ponad czterech dobach trochę ucichło. W końcu każdy potrzebuje snu, nawet kryminalista. Ponad 500 osób aresztowanych, 105 już otrzymało kary/wyroki, ale co będzie dalej?
Więcej pieniędzy na policję, czy więcej pieniędzy na edukację..?
No przecież po tym, jak już wszyscy Ci przestępcy zostaną aresztowani i osadzeni w wiezieniach, trzeba będzie coś zrobić z ich młodszym rodzeństwem i sąsiadami dorastającymi we wciąż tych samych okolicach i warunkach..
Tabliczka mnożenia - nie bardzo; tablica rozgrywek finałowych footballu z ostatnich kilku lat - na pamięć. Pompuje się w ludzi kult wyglądu, gadżetów i x-factora, zamiast edukacji.
Te rozboje nie są przecież robione przez ludzi, którzy maja stabilną sytuację materialną na 'przyzwoitym' poziomie, wsparcie w domu i perspektywy na przyszłość..
W transmisji BBC jakaś kobieta (starsza Murzynka) powiedziała zdanie, które do mnie bardzo przemówiło. Że Ci agresorzy, to są ludzie, którzy najbardziej potrzebują pomocy. I że jest na nich wściekła, bo oni właśnie teraz krzyczą o tę pomoc, tylko robią to w taki sposób, że ten krzyk na długo odstraszy od nich wszystkich, którzy mogliby coś dla nich i ich społeczności zrobić. I że owszem, podkreślili problem, ale zarazem przekreślili możliwość rozwiązania go, bo stali się kryminalistami.
Chodzę i gadam sama ze sobą.
Żyjemy w interesujących czasach, co do tego nie mam żadnych wątpliwości...
No comments:
Post a Comment