Friday, 19 August 2011

wiara w siebie, poważne firmy i spełnianie marzeń

I znów o szalonej Marchewce. Marchewka znudzona już do westchnień i przewracania oczami swoja poważną i szanowaną, aczkolwiek nudną pracą aplikowała do innej poważnej firmy z założeniem, że nie przejdzie etapu selekcji CV, ale choć cokolwiek zrobi, żeby 'szczęściu' pomoc. Z 1500 kandydatów wybrano 300, których poproszono o wypełnienie testów on-line. Zaskoczona akceptacja CV Marchewka zrobiła testy, ale że zawsze była z testów słaba, wiedziała, że tego etapu nie przejdzie. Przeszła. Poważna firma zaprosiła ja na całodniowe indywidualne i grupowe rozmowy kwalifikacyjne i współzawodnictwa, które mi bardziej przypominają konkursy z obozów harcerskich niż poważny proces rekrutacyjny, ale.. ja się na tym nie znam. Po otrzymaniu tego zaproszenia Marchewka nie wytrzymała i zadzwoniła, żeby mi o wszystkim opowiedzieć. Hurrraaaa!!!!
Na spotkanie rekrutacyjne zaproszonych zostało 180 z 1500 osób. :)
Marchewka opowiadała mi z jakich powodów nie ma szans na zdobycie tej pracy, ja jej tłumaczyłam, z jakich powodów szanse ma. Po długim i męczącym dniu rekrutacyjnym, pomimo dogłębnej analizy wszystkich niedociągnięć i pożegnaniu się ze snem o ciekawszej pracy, z poważnej instytucji przyszła pozytywna decyzja!! Marchewka była tak pozytywnie zaskoczona, ze w przypływie szczęścia napisała mi sasa: „Wiesz Aguś, jak ja te prace dostane, to już chyba naprawdę w siebie uwierzę!” Odpisałam, że trzymam ja za słowo.
I jakoś tak kontakt nam się zawiesił na 2 czy 3 tygodnie...
Od trzech dni myślę o tym, żeby zadzwonić do Marchewki i spytać kiedy ma kolejne całodniowe spotkanie i codziennie, z różnych powodów, nie dzwonię.
20 minut temu przyszedł sms: „Aga dostałam te prace! Jestem w szoku!! Zaczynam w marcu...”
Natychmiast zadzwoniłam. Spotkanie rekrutacyjne było we wtorek, wyniki podano dziś, Marchewka jest w gronie 30stu szczęśliwców wyselekcjonowanych z 1500 kandydatów.
Tak, pamięta tamtego smsa o wierze w siebie i faktycznie czuje, że coś się wewnątrz niej zmienia i umacnia.. i w każdym momencie zachwiania tej wiary będzie sobie o nim przypominała. Z obecnej pracy odejdzie w październiku, może w listopadzie. Spędzi parę tygodni z rodzina, a potem.. A potem pojedzie w jakaś piękną podroż.. Dokładnie tak, jak kocha najbardziej..
Do d... z takimi Marchewkami, co niby nie dadzą rady, a tu i góry zdobywają i je przenoszą, i jeszcze w dodatku realizują marzenia i jeżdżą po świecie.. ;)

**
Za 2 tygodnie opijam z Marchewką i nową pracę i kolejną podroż, na którą tak bardzo czekała.. I z której przywiezie kolejne opowieści.. :))
Brawo, Marchewko! Brawo!

No comments:

Post a Comment