trudno mi napisac o czym jest moj blog.. to przygody, wieksze i mniejsze, smieszne lub filozoficzne, ktore przezywam kazdego dnia w pracy, domu, sklepie, jezdzac na rowerze, biegajac, czy tez robiac zdjecia.. to przyjaciele, znajomi i rodzina.. pasje badz ich brak.. zbior mysli uczesanych i gladkich oraz tych skrzypiacych, ktore nie daja spokoju.. ..moje zycie na emigracji.. czasami magiczne i kolorowe, czasami szare do bolu, ale przeciez szary to tez kolor.. ;-)
Sunday, 21 August 2011
Cheftain
Zupełnie niespodziewanie i zupełnie nie jak na silny i niepokonany holownik przystało, 12-stego sierpnia rano, w Londynie zatonął „Chieftain”. Zniknął pod woda w niecałe 30 sekund, jak mówią świadkowie. Dwóch członków załogi Cheftain'a od razu wyciągnięto z wody. Akcja poszukiwawcza trzeciego i ostatniego z nich, trwała do późnego popołudnia. Nie zakończyła się szczęśliwie..
Ciało mężczyzny znaleziono kilka dni później na brzegu Tamizy.
W zeszły czwartek potężny dźwig wyciągnął z rzeki ciało Chieftain'a i życie na Tamizie wróciło do normy.
Chieftain nie stoi już w doku niedaleko mojego domu, gdzie codziennie mijałam go wracając z pracy. No i jedna rodzina straciła męża i ojca.. Hołd Chieftain'owi i jego załodze.. Chyba nikt by się nie spodziewał...
Pogoda nie była sprzyjająca. Zachmurzone niebo, deszczowo, wietrzyscie i zimno, +14 stopni Celsiusa
Zmęczeni ratownicy
Skala dźwigu w porównaniu z ratownikami, Cheftain'em i blokiem w tle
...
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment