Thursday, 3 February 2011

sposob na zycie wedlug Amelii

Dzis rano dostalam w pracy wiadomosc wewnetrzna od Amelii, ze przyniosla mi ksiazke – super, dziekuje! :-)
I ze jest dzisiaj dosc senna - :-( ja tez.. nie wiem czemu, ale czuje sie, jakbym sie jeszcze nie obudzila.. pije kawe-szatana i czekam na blogoslawienstwo przebudzenia! ;-)
I ze dwie wazne i ‘niewykonalne’ sprawy, nad ktorymi pracuje od dawna sa w fazie koncowej domykania.. mozliwe, ze co najmniej jedna z nich bedzie z glowy – Rewelacja! Gratuluje! Widzisz! Udalo Ci sie! Wreszcie zblizasz sie do czegokolwiek konstruktywnego w tym temacie! :D
No tak, ale nie wiadomo, jak to sie zakonczy.. Jeszcze moze nic z tego nie wyjsc. Plus, jesli okaze sie, ze  odniosla sukces w tym obszarze, to utknie z druga nierozwiazana sprawa na zawsze i plus szefowie nie dadza jej pracowac nad niczym innym dopoki tego nie zakoczy ostatecznie, a w przyszlosci beda do niej kierowac wszystkie podobne przypadki.. I juz w ogole utknie w bagnie! – Wiesz... I tak i tak bedziesz nad tym pracowac dopoki nie dokonczysz. Nie cieszysz sie, ze jest swiatelko w tunelu? To wolisz utknac przy zadaniu, w ktorym nic nie osiagasz, czy przy takim, gdzie jednak odnioslas jakis sukces???! Nic innego i tak i tak nie dostaniesz, dopoki tego nie zrobisz!
No moze masz racje.. Ale taka zmeczona dzis jestem.. dlaczego ja zawsze dostaje wszystko najtrudniejsze? Bez sensu, nigdy mi sie nie uda tych spraw zamknac.. :-(
(Noz ^"£^&%£! Tak masz racje. Zawsze bedziesz dostawala beznadziejne zadania i nigdy Ci sie nie uda ich zakonczyc!! Trudno! Taki Twoj los, taka karma! I masz racje – zawsze tak bedzie! I juz nigdy wiecej mi o tym nie pisz, bo mi spieprzylas moj poranek, ktory i bez Ciebie nie byl przepelniony enrgia i motywacja, ty zrzedzacy, uzalajacy sie nad soba pepku swiata, ktorego zycie jest takie ciezkie!). Urwalam rozmowe i skupilam sie na odbudowywaniu mojego wlasnego samopoczucia, zamiast na jekach wiecznie niewyspanej, narzekajacej i zmeczonej pelnym cierpien zyciem Amelii.. zastanawiajace jest to, ze tak beztrosko dalam sie poniesc swojemu zniecierpliwieniu i zlosci.. powinnam olac jej jeki, zanim pozwolilam sobie samej sie w nie wczuc! a tak na marginesie, to ja Amelie jeszcze kilka dni temu naprawde lubilam.. I chyba lubilabym ja dalej, gdyby tylko nie jeczala i narzekala tak czesto, bo te jej jeki donikad nie prowadza.. donikad i nigdy! A ja mam dosc bycia otoczona jekami, ze wszyscy sa zmeczeni i chorzy i nieszczesliwi i ze nic im sie nie chce lub nic nie wychodzi! Rozumiem, ze mozna pojeczec chwile, wiec pojecz, ale potem cos zrob!! Zmien diete, spij wiecej, zdbaj o zdrowie, jesli jestes zmeczona.. Ale nie nowymi tabletkami na wzmocnienie, tylko zmiana odzywiania, godzin snu, ilosci ruchu, zadowolenia z siebie! Nie chce Ci sie nic robic, to nie rob! Nawet jesli sie za cos wezmiesz i tak Ci sie nic nie uda? Mnie nie musisz o tym przekonywac! Pogodz sie z tym! Ja dwa razy uslyszalam i juz Ci wierze! Choc przekonywac, ze wszystko jest do dupy potrafisz, jak nikt..
Nie lubie sluchac jekow od osob, ktore nie probuja nic na zla sytuacje poradzic. Nie lubie sluchac jekow od osob, ktore jecza non stop, nie patrzac na zadna sytuacje obiektywnie..

Po 15 minutach dostalam kolejna wiadomosc.. dobre wiesci z jej projektow – chyba sie uda zakonczyc ten pierwszy jeszcze dzis! – Moja reakcja: :-)
Odpowiedz Amelii: No teraz to juz naprawde utkne na tych bezadziejnych tematach na zawsze!

Nie marnowalam energii na odpisywanie. Potrzebuje jej dla siebie.. a jednak mam ciche wyrzuty sumienia.. ciche, bo przyduszam je poduszka! (poduszka do duszenia.. ciekawe swoja droga..)
Nie chce pograzac siebie bardziej sluchajac kogos, kto zawsze we wszystkim znajduje minusy. no badzmy dorosli, skoro juz jestesmy i zdobadzmy sie CHOCBY na obiektywizm!

Amelia lubi wieczne narzekanie i marudzenie, ja wybieram nie-sluchanie! ;-)
A jutro chyba po prostu nie wlacze mesendzera rano i bede unikac rzucanych mi spojrzen kota ze Szreka, sugerujacych ze cos bardzo waznego mam w skrzynce..  tak bedzie najskuteczniej.. ;-)
Naucze Amelie, ze to, ze sie lubimy nie oznacza, ze jestem workiem na jej smieci..

PS. Jutro znowu piatus! Zycie jest piekne! :-)

No comments:

Post a Comment