czekałam w kolejce do rejestracji jednego z oddziałów szpitala.. 'słaba' dzielnica, stary szpital, w przyległej poczekalni ze czterdzieści osób, brak tlenu i czyjeś jęki. czekając obserwowałam najmłodsza kobietę pracująca w recepcji. dziewczynę. pewnie nawet młodsza ode mnie. siedząc odbierała od swojej dużo starszej koleżanki kolejne karty pacjentów i wrzucała je w kolejne szare teczki, po czym unosiła się o 10 cm i rzucała teczki na stertę innych teczek. miała znudzona, zmęczona minę. krzywiła się przy każdym dobiegającym jęku.. jakby ze złością.
zaintrygowała mnie. długie, proste, zafarbowane na rudo włosy z mysimi odrostami, okrutnie blada twarz, ostro pomalowane oczy, widoczne zniechęcenie i zmęczenie..
pewnie dużo pali i klnie..
przy kości.. po kolejnym wyrazie zniechęcenia na jej twarzy pomyślałam.. pewnie, że jest przy kości, bo wcale się nie rusza. ma dziewczyna prace w brzydkiej dzielnicy, w brzydkim szpitalu, pakuje kartki w papierowe teczki. szczyt marzeń to nie jest. pewnie dlatego ma taki wyraz twarzy. niby skupiona na tych teczkach i trochę nieobecna, ale i jej cala postawa i kwaśna mina i ekstremalnie mocno pomalowane oczy mówią: spier...
zaczęłam się zastanawiać, jak się trafia do takich brzydkich recepcji brzydkich szpitali w brzydkich dzielnicach..? bo po szkole pielęgniarskiej to ona na pewno nie jest. pielęgniarki dbają o siebie.. a ta dziewczyna wygląda na taka, co wieczorami siedzi w pubach, a potem kłoci się z koleżankami na przystankach bluzgając aż uszy więdną.. itd, itp..
i nagle przyszła kolej starszego Pana przede mną.. dziewczyna wstała, podeszła.. pomyślałam, ze pomimo wszystko bardzo ładnie się rusza.. w przyciasnym zielonawym sweterku na wyprostowanym torsie, w obcisłych spodniach na masywnej pupie i udach dziewczyna wolno podeszła do staruszka kolysząc biodrami seksownie jak Jennifer Lopez.. no proszę..
dziewczyna podeszła do staruszka z laska, podniosła głowę i uśmiechnęła się, jakby to miała być najprzyjemniejsza rozmowa w jej życiu - Pana karta pacjenta? Na która wizyta?
..zobaczyłam jej oczy.. blade jak twarz, obrysowane grubą czarną krechą, zmęczone i tak ciepło uśmiechnięte do dziadka trzymającego kolejna, gotowa do wrzucenia w szara teczkę kartę.. w poczekalni ponownie rozległ się jęk i twarz dziewczyny wykrzywiła się w grymasie zniechęcenia.. dziewczyna wzięła od staruszka kartę, uśmiechnęła się naprawdę serdecznie, poprosiła, żeby usiadł i poczekał.. staruszek odwrócił się przodem do mnie i zaczął dreptać ku wolnemu krzesłu.. na jego twarzy tkwił ciepły bezzębny uśmiech..
a w mojej głowie zaczęły się kłębić emocje i dominująca, ciężka myśl ..
przepraszam..
tak bardzo..
No comments:
Post a Comment