Thursday, 29 April 2010

moja poranna powtarzalnosc i chodzenie tylem

codziennie rano, kiedy ruszam rowerem w strone pracy, niedaleko domu natykam sie na starsza azjatycka Pania.. trudno mi okreslic, z ktorego kraju pochodzi. w zasadzie wydaje mi sie, ze rozrozniam narodowosci azjatyckie - na pewno Japonczykow, Chinczykow i Wietnamczykow, ale bardzo mozliwe, ze polowa rozroznionych przeze mnie 'Wietnamczykow' pochodzi z Korei.. ;) co do niej - nie ma pojecia skad mogla tu przyjechac..

Pani jest starsza, malutka, w dresie przypominajacym pizame (zdrowy rozsadek karze mi napisac, ze to dres, moje serce nie ma watpliwosci, ze to pizama!!) i w ogromnych okularach slonecznych zaslaniajacych 3/4 twarzy.
jedna z tych azjatyckich starszych pan, co bardziej przypominaja ksztaltem dorodne warzywo pak-choi niz bambusowa tyczke.

Pani chodzi. uprawia drazniacy mnie do bolu marsz podczas ktorego wymachuje rekoma i szura stopami. stawia je tak, jakby chciala stopy wsunac pod dywan betonowego nabrzeza rzeki, a swoje stawy kolanowe miala nie w kolanach, a gleboko w d...

bynajmniej nie jest to podbijajacy Europe nordic walking

na poczatku Pani mnie doprowadzala do kilkusekundowej pasji.. najpierw z daleka dochodzil mnie odgloc wszurywanych pod asfalt stop, potem zza budynku/rogu/drzewa wylaniala sie okraglawa sylwetka w rozowej/seledynowej/niebieskiej pizamie machajaca rekoma tak, ze czlowiek sie zastanawia czy to mial byc kraul czy zabka. draznila mnie, jak czerwona plachta byka. na poziomie podswiadomym.. probowalam nawet wychodzic z domu o innych godzinach, zeby jej nie spotykac - bezskutecznie.
chyba nigdy wczesniej nie spotkalam nikogo, na kogo ragowalabym w ten sposob. czulam sie tak winna i wredna, ze nauczylam sie usmiechac na mysl o niej i zamiast zlosliwosci rodzacej sie na widok azjatyckiej pani obudzilam w sobie rozbawienie.. ;)

juz mnie nie drazni zupelnie - pewnie zreszta jest fajna, energiczna babcia z dziesiatka wnukow. ;) zaczela mnie po prostu interesowac. ogladam kolekcje pizam, zastanawiam sie, w jakim jest nastroju, co robi popoludniami..

15 minut temu wyjrzalam przez okno i zobaczylam Pania ponownie.. szuranie nog, pizama, okulary.. moja codzienna, poranna powtarzalnosc..

z jedna roznica

ta kobieta szla TYLEM

No comments:

Post a Comment