Kilka tygodni temu, zupelnie bez ostrzezenia, zepsula mi sie raczka od przerzutki biegow w rowerze. Rano wszystko dzialalo normalnie, po pracy juz bylo zepsute. Glowne ryzyko zostawiania roweru w miejscu publicznym, to nie potencjala strata, a wszedobylskie rece przechodniow, ktorzy podczas dojadania hamburgera czy tez rozmowy przez komorke bawia sie raczkami od biegow i przerzuek przypietych do poreczy rowerow. Kiedys zlapalam stojacego kolo mojego roweru chlopaka, ktory rozmawial przez telefon, na ciagnieciu za linki biegnace wzdluz ramy.. Spytalam go, czy on zdje sobie sprawe, ze malo ze mnie naprawa roweru kosztuje pieniadze, to jeszcze w dodatku moge miec przez jego bezgraniczna glupote wypadek, bo mi w trakcie jezdy pusci hamulec.. Bylo mu bardzo glupio.. I dobrze! ale zarazem: I co z tego..?
never ending story..
Podejrzewam, ze raczka od przerzutki przestala dzialac w dokladnie taki sam 'magiczny' sposob..
Pojechalam dzis do Decathlonu, zeby sprawdzic, czy w ogole jest mozliwosc naprawienia tej raczki, zamiast wymiany calego mechanizmu.. Weszlam do sklepu, skonczylam rozmowe z BB i ustawilam sie w kolejce. Znienacka podszedl do mnie od tylu pracownik serwisu. Zaskoczyl mnie swoja obecnoscia za moimi plecami zupelnie, wiec w pospiechu zaczelam mu tlumaczyc, co sie z rowerem stalo..
Facet sie usmiechnal i powiedzial:
- To moze ja zaczne jeszcze raz, powoli i od poczatku. Czym moge sluzyc?
Dopiero wtedy zalapalam, ze odezwal sie po polsku! :)
Smiejac sie powiedzialam:
- Juz po jednym zdaniu Pan rozpoznal moj akcent?
- Nie, stalem obok Pani i czekalem, az Pani skonczy rozmowe. Wiec w czym moge pomoc?
I tak mi sie jakos cieplo zrobilo.. niespodziewanie, w srodku Londynu, przyjemny i spokojny glos czlowieka poprawnie wyslawiajacego sie w najpiekniejszym jezyku swiata - po polsku! :)
- ...czekalem, az Pani skonczy rozmowe. Wiec w czym moge pomoc?
ladnie brzmi, prawda?
:)
No comments:
Post a Comment