Thursday, 8 April 2010

moja godzina

wrocilam dzis do domu wczesniej niz zwykle..

o zgrozo i gromy swiata we mnie, wyszlam dzis z pracy tylko 10 minut po 'standardowym' czasie + nie weszlam po drodze do Tesco na zakupy!!
Jakie lamanie zasad spolecznych! Ja - zdrajca systemu! Ja - buntownica!
Kobieta bohater! ;)

..dzieki tej zdradzie systemu zdazylam wejsc do mieszkania wciaz jeszcze zalanego swiatlem.. na poczatku zaniemowilam z wrazenia, a potem nagle uslyszalam swoj wlasny glos: kocham Cie, Domku..

bylo tak pieknie i cieplo i jasno, ze az chcialo sie zyc, ruszac, robic cos! Obudzila sie energia zupelnie inna niz ta, ktora czeka na mnie codziennie wieczorem, kedy wracam po wielu godzinach do ciemnego mieszkania. Obudzila sie energia poranka! ..bo przeciez swiatlo dzienne w domu oznacza poczek dnia roboczego!!!
co za glupie uwarunkowanie!? PRECZ!! ;)
cale szczescie, ze firme mi zamykaja na noc, bo bym chyba wypila kawe i popedalowala z powrotem, taka byla we mnie chec dzialania!

zniknelo zmeczenie. obudzila sie kreatywnosc! :)

wyciagnac plotna, farby i malowac!!! malowac fiu bzdziu i niebieskie migdaly.. a potem pisac, pisac i pisac. a potem pobiec tak daleko, zeby wybiegac cala reszte energii i wrocic juz gotowym na spokojny cichy sen..
:)

radosnie rozedrgana z kubkiem goracej herbaty usiadlam na chwile na parapecie mojego najpiekniejszego na swiecie wykuszowego okna, w moim pieknym jasnym mieszkaniu.. chwile potem zauwazylam, ze za oknem jest juz ciemno.
kubek pusty..

zniknelam godzine.


dlugo zastanawialam sie, gdzie bylam w tym czasie.. na co spozytkowalam te 60 minut? dokad sie wybralam myslami?
moze teleportowalam sie, zeby dokonczyc jakies wiecznie nie domkniete sprawy?
a moze tej godziny po prostu nie bylo?
moze ona sie w ogole nie stala?

to chyba zupelnie nie ma znaczenia..
wiem, ze bylo mi tam dobrze.


** na pamiatke po zniknionej godzinie zostal mi cichy usmiech i lupanie w plecach..
wyglada na to, ze mamy przeciag.. ale to tez nie ma znaczenia.

No comments:

Post a Comment