Monday, 19 April 2010

kaczka

kilka dni temu wprowadzilam zakaz palenia w domu. przestrzegamy go na jakies 60-70%, wiec od czasu do czasu wychodze z Bibsztylem na papierosa..

niecala godzine temu Bibsztyl zaczal sie ubierac do wyjscia, wiec zawiesilam aparat na szyi i zalozylam buty.
na dworze byla przepiekna, jasna pogoda, cieplo.. bardzo wysoki poziom wody w Tamizie.. pstryknelam kilka zdjec palacemu Bibsztylowi i okolicy..
obok schodow prowadzacych ze starej bramy do rzeki plywala kaczka, jakby walczac ze spychajacymi ja na beton falami. weszlam na 3 schodki i zaczelam jej robic zdjecia.
kaczka zaczela pozowac. zawolalam Bibsztyla i pokazalam mu pozujaca kaczke, ktora ewidentnie juz ustawiala sie bokiem do obiektywu filuternie przechylajac swoj smieszny kaczy leb..
zaczelismy sie smiac z gotowej do pozowania kaczki.. ;)

pstryknelam jej kolejne zdjecie, powiedzialam: kwa, kwa

odwrocilam sie

i spadlam ze schodow


***
czlonki lewej strony ciala mam w kilku miejscach posiniaczone i poobdzierane ze skory - prawa strona ciala nietknieta.. ..bo w prawej rece trzymalam aparat! :)
instynkt aparatozachowawczy..

*

No comments:

Post a Comment