Monday, 18 March 2013

Sloneczniki Van Gogh'a

Kilka lat zycia dane mi bylo spedzic bllisko z Ewa.. ta znajomosc rozeszla sie - do dzis nie wiem dlaczego.. jakos tak.. ale cieplo zostalo.
Ewa kochala sloneczniki - perfumy i Sloneczniki Van Gogh'a.

Pare lat po rozpadzie tej przyjazni znalazlam sie w Londynie. W National Gallery szlam przez sale impresjonistow. Kiedy przystanelam na chwile, zeby spojrzec z daleka na obraz przede mna, zaczelam czuc cieplo uderzajace w moja twarz z lewej strony. Taja magiczna chwila - jedna z wielu, ktorych doznajmy w zyciu - przyciemniona sala, szepczacy ludzie, piekne obrazy na scianach i .. znienacka cieplo, energia ogrzewajaca lewy policzek, jakby ktos na mnie patzryl. Odwrocilam w lewo twarz.
Stalam na wysokosci ogromnego przejscia do drugiego pomieszczenia, a dokladnie na osi mojego ciala wisialy Sloneczniki. Sloneczniki Van Gogh'a. Jakkolwiek pretensjonalnie to nie zabrzmi zaczelam do nich isc z oczami pelnymi zoltego zachwytu.. W miare zblizania sie - oczami wilgotniejacymi od wzruszenia. Nie wiem, co jest w tym obrazie. Jest po prostu magiczny. Imponujacy i obezwladniajacy..
...jak choroba psychiczna, z ktora Van Gogh walczyl przez wiekszosc zycia.. W filmie The power of Art - Van Gogh, ktory obejrzalam przed chwila (dostepny na youtube) powiedziano, ze pomiedzy atakami choroby Van Gogh widzial swiat w najbardziej nasycony, wyrazny sposob. Tworzenie stalo sie czescia terapii. I ogromna frustracja, bo Van Gogh czul, ze tworzy dziela prawdziwe, moze nawet wielkie, a nikt ich nie chcial kupowac..

Van Gogh rozkochany w kolorze i teksturze, odchodzacy w ataki choroby i wracajacy z nich, zeby tworzyc dziela warte dzis sumy niebotyczne..

Po Van Gogh'u zostalo ponad 800 obrazow.

Chcialabym moc zobaczyc je wszystkie, w porzadku chronologicznym. Przejsc od dumy i radosci, poprzez zalamanie, melancholie i chorobe psychiczna, az do smierci. I pochlic przed mistrzem glowe..

moje 2 ukochane obrazy ze slonecznikowej serii ..





i mniej slynny "jedzacy ziemniaki".. mniej slynny, choc rownie magiczny.. jeszcze sprzed czasow, kiedy Van Gogh rozkochal sie w kolorze..

No comments:

Post a Comment