w czwartek rano jechalam do pracy. przesiadlam sie z metra do pociagu, otworzylam ksiazke, oparlam glowe o szybe, zamknelam oczy... otworzylam lewe oko - Clapham Junction, otworzylam prawe oko - Richmond, ktos dotknal mojej dloni..
- Przepraszam, wydaje mi sie, z to Twoja stacja..
powiedziala niesmialo usmiechnieta ladna dziewczyna w czerwonym plaszczu i poszla w strone drzwi. podziekowalam dziewczynie, spojrzalam przez okno - rzeczywiscie pociag hamowal na mojej stacji!!
wstalam szybko, podeszlam do drzwi i wysiadlam. kilka minut pozniej zobaczylam te same dziewczyne w kursowym autobusie laczacym stacje kolejowa z centrum businessu. podziekowalam jej jeszcze raz. powiedzialam, ze nie wiem, czy mi uratowala zycie, ale na pewno uratowala mi mnostwo zyciowej radosci i humor na caly dzien. :))
wysiadla na moim przystanku i poszla w inna niz ja strone.
aniol
w czerwonym plaszczu
No comments:
Post a Comment