dostalismy z Bibsztylem potwierdzenie wakacji - 2 tygodnie wolnego pod rzad, drugie 2 tygodnie wolnego pod rzad w moim zyciu, w doddatku po raz pierwszy termin urlopu zbiegl sie z... no wlasnie, z posiadaniem funduszy na podroz. wymarzona, wysniona, wypragniona. gdzies daleko...
i zamarlam. jak dziecko marzace o lizaku, ktore dostaje cala paczke slodkosci i zaczyna plakac. ;)
od tylu miesiecy nastawialam sie na Kube, ze nawet Boibsztyl sie przekonal do pomyslu i zaczal nim.. ekscytowac to za duze slowo, ale na pewno troche nakrecac.. ;)
wczoraj wieczorem usiadlam z wlasnymi myslami - Kuba, Kambodza, Wietnam, Peru/Boliwia i Titikaka, Ekwador, Kenia, RPA, Zanzibar... a moze polnocna Afryka?
tyle lat marzen i nagle jest ich za duzo, zeby zdecydowac, ktore wazniejsze!!! w dodatku ceny lotow szaleja, a wakacje juz za 4 tygodnie! zamiast radosci - stres..
jeszcze wciaz w stanie poczatkowej paniki, ale juz powoli przechodzac w faze dogrywania szczegolow..
czy poczuje satysfakcje i spelnienie, o ktorych tyle lat marzylam?
czy dziecko, kiedy juz dostanie wysniona zabawke, bedzie potrafilo sie nia bawic na spokojnie i z radoscia?
to chyba bedzie pierwsza nauka z serii nauk z magicznych podrozy.. ze one nie musza byc doskonale.. doskonaloscia bedzie juz to, ze mamy mozliwosc ich doswiadczyc...
zadanie trudne.. wykonalne, mam nadzieje..
:-) Cudnie zatem. Ja to chyba z tych Agi pomysłów wybrałabym Peru i Boliwie i Titikaka, choć mnie nieustająco pociąga Nepal i Tybet, ale po latach podróży wszelakich stwierdzam, że radość z wyjazdu w Bieszczady jest równie wielka co do Maroka. Może to ten czas że nie ważne gdzie ważne po co i z kim? Teraz czekam na Bełczyne ;-)
ReplyDelete