wlasnie chyba przeskoczylam 11 dni w czasie. tak po prostu.
wakacje w Walii minely, jakby ich nie bylo..
i gdyby nie kaszel dumnie nabyty podczas spania bez karimaty w namiocie w Gower, wysmagana wiatrem klifow opalenizna i zapelniona karta pamieci aparatu, to moze i uwierzylabym, ze przez przypadek wsiadlam do wehikulu czasu i 11 dni po prostu zniknelo z mojego zycia..
no moze jeszcze te 4 dodatkowe kilogramy, by mnie zastanowily troche.. ;)
bylo pieknie
No comments:
Post a Comment