Wieki temu dostalam w prezencie od Mamy kapcie.. plastikowe laczki z bazarku, zgrabne, z pieknie wytloczonymi listkami, dobry rozmiar.. I wszystko by bylo w porzatku, gdyby nie to, ze te kalapki byly w najpiekniejszym kolorze swiata.. Najpiekniejszym kolorze swiata mojej Mamy, oczywiscie.. czyli niebieskim..
Ja nie wiem, kiedy to sie zaczelo i czy to kwestia innego gustu, czy buntu przeciwko Matce – blekitnemu aniolowi (!), ale ja ten kolor trawie TYLKO na kims innym.. i lepiej, zeby ten ktos nie siedzial na linii mojego wzroku.. ;)
Chyba nie musze opisywac moich mieszanych uczuc na widok tego bardzo praktycznego, bylo nie bylo, i bardzo niebieskiego prezentu..
To byly czasy studiow, a ze prezentow sie nie wyrzuca + ze te klapki byly naprawde wygodne, zaczelam je nosic liczac na to, ze sie szybko zedra, porwa, czy cokolwiek jeszcze standardowe platikowe laczki maja w zwyczaju robic..
To byly czasy studiow, a ze prezentow sie nie wyrzuca + ze te klapki byly naprawde wygodne, zaczelam je nosic liczac na to, ze sie szybko zedra, porwa, czy cokolwiek jeszcze standardowe platikowe laczki maja w zwyczaju robic..
..wiec..
...laczki okazaly sie niestandardowe. Przezyly w zdrowiu zeby i pazury mojego Cyryla (Kota nad Kmojotami), ktory bez skrupulow uzewnetrznial na nich moje podswiadome pragnienia, przezyly zeby Geralta, bialego wilka, ktory w szczeniectwie uzwenetrznial na nich wszystko – i milosc do swiata i nienawisc..
Cyryl juz od kilku lat podrozuje po swoim kolejnym zyciu, od kilku lat nie ma przy mnie rowniez Geralta.. :(
A klapki sa. Tak samo plastikowe i tak samo niebieskie, jak w dniu kiedy je zobaczylam po raz pierwszy. ;)
Wczoraj przezylam chile zwatpienia. Wrocilam ze sklepu, zdjelam buty i.. nie ma klapek. Obeszlam caly dom, sprawdzilam wszystkie standartowe i nie standartowe miejsca i.. nie ma! Pomyslalam, ze jak przestane szukac, to sie same znajda (!) i zaczelam czytac ksiazke.. Po kilku minutach wrocilam do szukania. Jeszcze raz obeszlam caly dom – no przeciez MUSZA GDZIES BYC!! I znowu sie poddalam.. ;)
To prawda, nigdy ich nie lubilam, ale przeciez nie zamierzalam sie ich tak po prostu pozbyc!!?? Byly jak plama na ulubionym polarku, ktorej (wiesz to na pewno) nikt oprocz Ciebie nie widzi.. skoro tylko Ty wiesz, ze na polarze jest ten (niebieski) feler, nosisz go, bo w sumie jest wygodny i praktyczny i przyzwyczailas sie juz.. Nie ma potrzeby kupowania nowego. Bedziesz go nosic poki smierc Was nie rozlaczy.. ;)
Wiec gdzie sa moje niebieski laczki?!
Nagle poczulam, ze moje zrenice sie rozszerzaja.. moj wzrok skoncentrowal sie na wielkich bosych stopach Bibsztyla. Bibsztyl czytal cos zawziecie w komputerze, zupelnie nie czujac mojego spojrzenia. Na podlodze pod stolem z komputerami w moich niebieskich laczkach kurczyly sie i garbily ogromne paluchy Bibsztyla!!!
Starcie z Bibsztylem laczki przeszly ze sporym uszczerbkiem na zdrowiu. Po kilkunastu latach, podrozach i przeprowadzkach, wielkich zwiazkach i ich upadkach, psu, kocie i swince morskiej, moje niebieskie laczki wykonczyl nieswiadomy popelnianej zbrodni Bibsztyl! :o
Naderwane klapki zaczely sie wywijac i zahaczac.. Powoli zbliza sie dzien, w ktorym jeden z nich sie ostatecznie rozerwie.. I jakos zaczelam czuc przywiazanie do nich.. I zaczelo mi byc ich troche szkoda.. Kilkanascie wspolnych lat, choc nie wypelnionych miloscia i zachwytem, a surowym praktycznym szacunkiem, wlasnie dobiega konca.. Co nastapi po nich? Nie mam pojecia.. Pytanie o kapcie nigdy nie bylo obecne w moim zyciu. ZAWSZE mialam moje niebieskie laczki od Mamy..
Cos sie konczy, cos sie zaczyna..
I tak jakos dziwnie jest, choc to glupie klapki.. w dodatku plastiowe.. i niebieskie..
No comments:
Post a Comment