A jako, ze poszlam poobiegac..
Zaczne od poczatku. Z tygoodniowych wakacji u Rodzicow wrocilam z zalem, ze musze wciaz pracowac, rozbudzona pasja fotografii i trzema dodatkowymi kilogramami ciala. Definitywnie nie mojego - jakies barachlo po prostu do mnie przyroslo i juz.
I tak sie turlalam z tym cialem po miescie, a ze juz przez wakacjami bylam niezadowolona ze swojego wygladu, kilka dni temu postanowilam sie za siebie "zabrac". Hmmm...
Do i z pracy chodze szybkim marszem juz od kilku tygodni i szalu nie ma, wszelkie zapedy na powrot do odzywiania zgodnie z metoda M.Montignac'a spelzaly na niczym, bo to ciastka, to frytki na miescie... Przelom nastapil chyba w zeszla sobote. Bibsztyl krecil na video nasza kociarnie, a ja sie kapalam w lazience. Po kapieli weszlam do pokoju owinieta w recznik i zaczelam wyciagac ubrania z szafki. W momencie kiedy recznik ze mnie spadl uslyszalam smiech Bibszyla i.. od razu wiedzialam z czego sie smieje!
Padlam za sofe na czworaka, zaczelam piszczec, owinelam sie w recznik i popedzilam wylaczyc kamere, ale popelnilam po tym blad (a moze wlasnie nie blad!).. z ciekawosci, przed wykasowaniem filmiku postanowilam go obejrzec..
Nie zobaczylam na nim dziewczyny, ktora wciaz we wlasnej glowie jestem, tylko ogromna, poczatkujaca grubaske z kwadratowa pupa. I nie to, zebym kraglych kobiet nie lubila! Po prostu na swoj uzytek, ja, Jarzabek, chce byc szczupla i wysportowana!!! Chce byc szczupla, wysportowana, zdrowa i usmiechnieta!! Nie chce byc TAKA! Jeszcze nie...
No dobra. To byl wstep.
To mnie zmotywowalo do wieczornego biegania i do poniedzialkowej glodowki. Poniedzialkowa glodowka pomogla mi wytrzymac wtorek na samych gotowanych warzywach. I srode tez. :) I bede powoli diete urozmaicac, ale w sensowny i kontrolowany sposob.
Cukry precz! Biala maka precz! High GI precz!
A teraz - w zwiazku ze wspomnianym filmikiem postanowilam, ze moze warto by zrobic tak zwane "zdjecie przed" zaby nie tylko waga i centymetrami, ale rozniwez wizualnie moc sprawdzic, o ile schudlam i jak to wyglada. No i zrobilam! Idiotka! Tej blizny w sercu sie juz chyba nigdy nie pozbede!
Jezus Maria i wszyscy bogowie hinduscy! Jak ja wygladam!
Wlasnie wrocilam z kolejnego biegania. Czlapania raczej - samej siebie mi bylo szkoda, na mysl o tym, jak ja biegne. No ale fakt jset faktem, ze zwyciestwo odnioslam calkowite, bo doszuralam ponad 10 kilometrow. Nastepnym razem bedzie ciut lzej. ;)
I w trakcie tego szuranie kilka razy mi sie przypominalo, ze "Złe nastawienie jest jak przebita opona.. jeśli jej nie zmienisz, nie ruszysz z miejsca. Uśmiechnij się!!!", ale za cholere usmiech mi nie wychodzil.
Za to teraz sie usmiecham!
Zwyciezylam! :)
Zwyciestw nad samym soba - malych i wiekszych - wszystkim zycze!
No comments:
Post a Comment