Wednesday, 23 June 2010

dowod zbrodni - reportaz z wczorajszego wieczoru

Wczoraj wieczorem wpadli do mnie sasiedzi.

W tym szalonym, totalnie zakreconym swiecie, gdzie nie ma czasu na czytanie ksiazek i kontemplowanie wlasnych mysli, chyba udaje mi sie stworzyc sasiedzka przyjazn.. przy ogromnym udziale moich sasiadow..

jakies 4 tygodnie temu Julian przyslal mi smsa, ze posial wszystkie nasiona, bo myslal, ze nie wykielkuja, a one wykielkowaly i wyrosly.. w zwiazku z tym ma 77 malych pomidorkow i jesli bym reflektowala kilka roslinek, to on sie z wdziecznoscia nimi podzieli, bo szkoda mu wyrzucac takie sliczne pomidorkowe dzieci.. skoro juz narodzone i odrosniete.. oczywiscie, ze reflektowalam! szybko przedyskutowalam to z C, ktory tez sie ucieszyl z domowego ogrodka i zaczelismy planowac cale przedsiewziecie..

W kolejna sobote odbylismy z C wyprawe w poszukiwaniu sklepu ogrodniczego. Po kilku godzinach blakania sie po okolicy, wrocilismy z 6 donicami, 3 workami ziemi (w promocji bylo taniej kupic 3 niz 2, wiec zbedny worek ziemi bedzie chyba 10 lat stal w korytarzu..) i mnostwem nasion.

2 godziny pozniej cztery szczesliwe pomidorki zamieszkaly z nami.. :)

Stworzylismy rodzine!!!! :D
**

W zeszlym tygodniu, podczas naszych wakacji, Julian opiekowal sie ogrodem.. Pomidory urosly niebotycznie, groszek ogrodowy slicznie sie wydluzyl i wisi z donic, jak na groszek przystalo, a koper wloski zaczal wygladac do kopru podobnie. Julian ma swietna reke do roslin. Zdecydowanie.

Wczoraj wieczorem Julian wpadl oddac klucze. Przyszedl ze swoim narzeczonym/mezem Piotrkiem. Przyszedl tez ich rudy kot, ktory zawsze poluje na moje mole. Jest skuteczniejszy niz smierdzaca naftalina, ktorej zapach chyba bardziej przeszkadza mnie niz molom.. :)

Spedzilismy razem swietny wieczor – jak zawsze pelen smiechu i troche zbyt dlugi… Dzis jestem zmeczona i boli mnie glowa. ;)


Dowod zbrodni przeciwko mnie samej, 2 butelki wina, zostal na lawie w duzym pokoju.. Az mnie wzdryga na mysl o tym, ze te buletki beda pierwsza rzecza, ktora zobacze po powrocie do domu..


Ale moze kac mi do tego czasu juz minie i nie bedzie az tak zle…?


Po raz kolejny postanowilam, ze wiecej nie pije alkoholu w dni szkolne! ;)

*

No comments:

Post a Comment