Wednesday, 7 December 2011

Berlin, du bist wunderbar

Jeszcze 3 lata temu Berlin nie istnial na mojej mapie swiata.
To znaczy istnial, ale nie na mojej mapie cudow swiata, ani miejsc, ktorych na pewno chcialabym doswiadczyc.

Ot, Berlin, Berlinski mur i Brama Branderburska...

2,5 roku temu poznalam Svenje, ktora pochodzila z Berlina i na kilka tygodni przed wkazdym wyjazdem do rodzinnego miasta roziskrzala sie i z radoscia opowiadala, jak barzdo teskni za swoim miastem.. Za ktoryms wyjazdem Svenja napisala w statusie na facebook'u: Berlin, du bist wunderbar!

Wtedy po raz pierwszy pomyslalam, ze w zasadzie tak niewiele o Berlinie wiem..

Kilka miesiecy pozniej poznalam Urszule, Niemke z Bawarii, ktora, zeby nauczyc sie jezyka polskiego zposzla na studia do Frankfurtu nad Odra. Studiowala jezyki i kultoroznawstwo we Frankfurcie, mieszkala w Slubicach. Na uczelnie jezdzila przez granice rowerem. Po ukonczeniu studiow, poprzez kilka innych krajow i jezykow dotarla do Wielkiej Brytanii, gdzie znalazla prace jako asystentka prezesa instytucji dla osob nieslyszacych. Wtedy odkryla pasje do nauki jezykow na kolejnej plaszczyznie.. Migowej.
Urszula jest osoba absolutnie inspirujaca i fascynujaca.. Urszula kocha Berlin.
Z pasja opowiadala, ze w Berlinie nie znajdziesz ekskluzywnych samochodow, ktorymi zapchane sa zachodnioniemieckie bogate drogi; ze w Berlinie, po polaczeniu panstw zostal aparat panstwowy, ale nie przyszedl do niego zaden business; ze w Berlinie nie ma drogich klubow nocnych, ale sa squaty i dzielnice artystow; ze w Berlinie jest najpiekniejszy duch artystyczno-akademicki i to wlasnie tam prowadzone sa na przyklad specjalistyczne kursy jezykowe... migowe!
I ze Berlin to niesamowite, magiczne miejsce pelne wolnych serc, dusz i umyslow.. miasto sztuki i nauki..

I kilka razy sluchalam rozmarzonej Urszuli opowiadajacej historie z Berlina.. I po ktorejs z tych opowiesci Berlin zaistnial.

*****

Jutro, o tej porze, bede w Berlinie. Juz nie moge sie doczekac swoich wrazen z miasta, ktore kiedys kojarzylo mi sie z Murem Berlinskim, potem z Parada Milosci, a teraz ze sztuka, wolnym duchem i akademickimi dyskusjami po swit...

I ciekawa jestem, czy zakocham sie w tym, juz dla mnie niesamowitym, miescie.
I moze tez pomysle: Berlin, du bist wunderbar...

Juz jutro.

2 comments:

  1. Popieram Urszule :-) Dla mnie to miasto dzieciństwa-pierwszych wyjazdów zagramanicznych i jeszcze RFN i NRD i potem rodzinnych wypadów. Bo z Wrocławia bliżej do Berlina niż Warszawy (może nie na darmo przez pewien czas nazywał się Breslau)...

    ReplyDelete
  2. Aniu, Urszula miala racje w 100%. Berlin magiczny! Przynajmniej ten grudniowy!

    Pieknych Swiat Wam zyczymy! :)

    ReplyDelete