Odchodzę z firmy. Zgodnie z tradycją wysłałam informację ze organizuję pożegnalne drinki w pubie kolo biura. I ze zrozumiem, jeżeli ktoś nie przyjdzie, bo przecież część ludzi kończy pracę pół godziny wcześniej, a część dojeżdża z daleka... Szczerze mówiąc, nie do końca mam ochotę na ogromny spęd i „zabawianie” wszystkich rozmową. Jeśli ktoś nie czuje się ze mną na tyle blisko, żeby przyjść, to nie ma sprawy - nie chcę, żeby moi koledzy przyszli „z obowiązku”. :))
Teresa podeszła do mnie wczoraj po południu i powiedziała: Wiesz Aga, ja chyba jutro będę. :)
Podziękowałam jej i powiedziałam, że bardzo milo mi będzie zobaczyć jej buzie w pubie, bo ja naprawdę lubię i cieszę się, że będę mogła z nią zamienić kilka słów poza środowiskiem zawodowym. Może to ostatni raz w życiu, kiedy będziemy miały okazję porozmawiać. :))
Teresa przytaknęła, uśmiechnęła się i spytała: A kto będzie?
Hmmmm... JA będę... Ja... - pomyślałam i rozumiejąc pytanie, i żałując, że zostało zadane...
No comments:
Post a Comment