Sunday, 19 September 2010

moje urodziny

tak, minal kolejny rok mojego zycia
nie byl to rok latwy, nie byl pelen sukcesow, ale i nie byl zmarnowany.
zreszta jak mozna by oczekiwac lekkosci, kiedy przechodzilo sie przez wiek chrystysowy..? ;)

wciaz jestem..

nadszedl kolejny rok.. cos sie konczy cos sie zaczyna..
a moze to po prostu waz, ktory trzyma w pysku swoj wlasny ogon, zatoczyl kolejny bezszelestny krag? bezszelestny, bo przeciez od wczoraj nie pojawily sie kolejne zmarszczki, nie posiwialy wlosy, ani nawet nie urosl brzuch.. wnioskuje, ze punkt graniczny pomiedzy latami mojego zycia istnieje tylko w mojej glowie..

niezaleznie od wszystkiego wiem, ze ten rok bedzie lepszy. bedzie to rok wielkich zmian i wielkiej podrozy.. a ja zawsze chcialam podrozowac.. moze troche inaczej niz robie to teraz, ale jednak!
nowy rok, te same wyzwania.

Let's make it happen!

PS. Biedny Bibsztyl, ktory na smierc zapomnial o moich urodzinach, gotuje teraz jakies przecudne, wegetarianskie, low GI, jedzonko.. Na deser mamy pyszny czekoladowy tort ze smietana.. Cos sie do jutra zmieni.. Brzuchy urosna.. tak na dobry poczatek! :)

No comments:

Post a Comment