Kiedys rozmawialam z pewnym mezczyzna o historii jego kariery zawodowej. Rozmowa ta, zupelnie nieoczekiwanie, stala sie jedna z tych waznych, ktore pamieta sie do konca zycia.. szczera, madra, dajaca do myslenia...
Juz po 2-3 minutach poczulam, ze to rozmowa, ktorej nie chce zapomniec.. slowa skrzetnie spisywalam.. znalazlam je przed chwila.. slowa sprzed 6 lat..
Rozmawialismy o pracy, ktora okazala sie absolutnie sprzeczna z wartosciami tego czlowieka, w ktorej dal z siebie wiele, osiagnal wiele, ale jednak po niedlugim czasie odszedl:
“Troche pouczajace doswiadczenie to bylo..
..wie Pani, kazdy taki pomysl na zycie ma swoj czas..
..ja chcialabym miec troche satyskacji z pracy..
..trudno jakby juz bylo zachowac tutaj ten taki entuzjazm, a sama Pani wie, ze w takich korporacjach to jest jakas taka gra pozorow.. trzeba po prostu pokazywac niewzruszona gotowosc ponoszenia wszelkiego rodzaju poswiecen.. byc moze jestem za stary na to i moze po prostu uplynal juz ten czas.. "
Nie bylo w tym zlosci, nie bylo zalu.. byla interesujaca mysl na temat tego, dlaczego zrezygnowal z ogromnych pieniedzy i "sukcesu" i odszedl..
Odejsciem osiagnal kolejny sukces.
No comments:
Post a Comment