Sunday, 7 July 2013

lista zyczen

znow mnie naszlo.. kompletuje w glowie liste zyczen.
w zasadzie nie zyczen, a rzeczy, ktore chce zrobic zanim umre - hi hi..

nie to, zebym sie juz wybirala na tamten swiat, ale naszlo mnie jakos, o zgrozo!, po obejrzeniu odcinku "Z archiwum X" o wampirach! ;)

a moze raczej po wczesniejszym obejrzeniu kilkudziesieciu zdjec z fejsbukowej grupy "Places to see before you die"..

tyle swiata do zobaczenia, tyle ksiazek do przeczytania, przyjazni do utrwalenia, wydarzen i emocji do przezycia, a czas nie stoi w miejscu..

i tak, jak chcialabym te moja liste ulozyc w zorganizowany plan, tak bardzo niemozliwe jest zestawienie sprzecznosci.. czy popracowac, jak dziki osiol jeszcze kilka lat i zabezpieczyc sie materialnie? czy spakowac plecak i ruszyc w swiat, zeby zobaczyc jak najwiecej miejsc, o ktorych zawsze marzylam? czy wlasnie moze zaszyc sie na cichej greckiej, wloskiej czy hiszpanskiej wsi, otworzyc mala artystyczna manufakture, pisac i zyc za minimum pieniadza a maksimum czucia i juz nigdy nie ruszac sie z miejsca, bo i po co?

i tak jezdze myslami po glowie i palcem po mapie.. i wiem, ze ta wies jednak musi poczekac chociaz kilka lat. wolanie swiata ciagnie nieziemnsko..

no wiec tak sobie siedze bezproduktywnie i jezdze po tej mapie, i sobie ogladam zdjecia magicznych miejsc i zastanawiam sie po cholere komukolwiek produktywnosc w niedziele wieczorem, skoro mozna tak przyjemnie czas "marnowac"?

i za jakiego diabla Polinezja Francuska jest az tak daleko???


No comments:

Post a Comment